Monday, April 2, 2012

Komentarze na blogu En passant

Wszystkie komentarze sa w oryginalnej formie.
Data komentrza to link do strony n blogu En passant w gazecie Polityka.

2012, Kwiecien


Kleofas
2 kwietnia o godz. 11:10
GOGO
Bardzo ladna recenzja. I dobrze, z biglem, pisane. Jak by bylo czesciej to bym sie cieszyl, jak kto glupi…..

Kleofas
3 kwietnia o godz. 0:28
Ryba 20.52
„Cały czas stoi mi jednak przed oczami, rozdygotana i przestraszona psina.”
Dac swoj adres to malo.
1.Wziac ich adres i natychmiast wyslac swiadectwo szczepienia Rosy.
2.Pojechac z Rosa do lekarza, zaplacic.
3.Zglosic policji wypadek.
Psa trzeba miec pod 100% kontroli. W miejscu publicznym – zawsze na smyczy. I nie ma czym sie popisywac.

Kleofas
7 kwietnia o godz. 14:21
Ted 4-7 8.08
Bardzo madrze. Choc jeden normalny.
Wesolych Swiat !

Kleofas
9 kwietnia o godz. 11:29
Ted 4-9 1.03
Zamiast „koziolkow-matolkow” wystarczy pamietac, ze koscioly reformacji, kalwinizm, luteranizm i „bracia polscy”, nie zadali ziem i klasztorow, jak KK. Stad ich zainteresowanie Skandynawia, gdzie ziemi bylo malo i problem klasztornych latyfundiow nie istnial.

Kleofas
10 kwietnia o godz. 19:28
W dniu 10 kwietnia 2009 zginela Natalia Januszko, Barbara Maciejczyk, Justyna Moniuszko, Artur Zietek, mjr Robert Grzywna i ich dowodca mjr Arkadiusz Protasiuk.
Mlodzi, odwazni ludzie. Symbolicznie, przez ten blog, przynosze swoj zal i wspolczucie ich bliskim.

Kleofas
10 kwietnia o godz. 19:32
W dniu 10 kwietnia 2010 zginela Natalia Januszko, Barbara Maciejczyk, Justyna Moniuszko, Artur Zietek, mjr Robert Grzywna i ich dowodca mjr Arkadiusz Protasiuk.
Mlodzi, odwazni ludzie. Symbolicznie, przez ten blog, przynosze swoj zal i wspolczucie ich bliskim

Kleofas
14 kwietnia o godz. 20:59
Zaden Mazurek ! Columb odkryl. Za sprawa Sztaudyngera:
Kolumb jak wiemy
Odkryl Ameryke
Historia wspomina go czule
Jam odkryl wiecej odkrywszy Ludwike
Bo naraz obydwie polkule !

Kleofas
14 kwietnia o godz. 21:20
Radykalny Sebastian:
„Gdzie te wszystkie „Mazurki” były przez ostatnie 21 lat?
Czym się wykazały w tym czasie?
Większość z nich, a także NAS, uprawiało swoje koniunkturalne, tanie gierki ,wyłącznie!!!”
Rozstrzelac !

Kleofas
15 kwietnia o godz. 8:31
Jasny Gwint 4-14 20.38
„Mazurka jak się okazuję tańczą wszyscy. Kiedyś modne było tango.”
Tancza mazura, nie „mazurka”. A czy wszyscy – nie wiem. W carskiej Rosji tanczono „mazurke”. Mazurka to mozna jesc, albo sluchac – kiedy szopenowski. Sobie popatrz:



A do tanga trzeba dwojga. Albo dwoch. Albo dwie.

Kleofas
15 kwietnia o godz. 8:42
Jasny Gwint,
A z Mazurem w Aero Squadron 94 to bylo tak:
Jak sie tanczylo Mazura ! Lza sie w oku kreci, kiedy spojrzysz na dzisiejsze produkcje. Zalosne pingwiny poprzebierane za alfonsow wywijaja foxtrota, albo tango. Do polskiego mazura ! Melodia im ucha nie rznie, rytm w gaciach gubia. A krok ? Zupelnie im sie nie z tym kojarzy. A polski mazur byl wszedzie, od oberzy do jasniepanskiego dworu. U Chopina to byla „Mazurka”, mazurka rowniez krolowala na dworach carskich. Rosyjska arystokracja stylizowala sie na polskiego mazura i polskiego ulana. Tak tanczy Uniwersytet Marii Cirie Sklodowskiej w Lublinie:



A tak Mazowsze:



I ja postanowilem sobie poplasac w Nowy Rok. Lekarz juz zamowiony. Rodzinna tradycja siega czasow powojennych. Glowna solistka i baletnica w rodzinie to byla moja Mama. Ojcu slon na ucho nastapil. Mamuska wywijala z Jankiem Teterem. Jasio byl nauczycielem spiewu w szkole a dorabial jako organista u Proboszcza. Wysoki, przystojny, z wasem, spiewal i tanczyl jak ta lala. Mnie, w drugiej klasie wypieprzyl z eliminacji do szkolnego choru, bo sie w Tatusia wrodzilem. Za to mu podkladalem pineski kiedy siadal do fortepianu. Albo do organow na chorze, w kosciele.
Na wielki bal Noworoczny przyjechala ciotka Jadwiga, solistka operetki w Bytomiu. Przywiozla ze soba malzonka i dwoje potomstwa. Do Mazura szykowali sie przez tydzien. Mama z Jankiem w pierwszej parze, ciotka Jadwiga z moim tata. w drugiej. Alisci ucho tatusia wyeliminowalo i kto go zastapil ? Kaziuka Krzywicki ! Co to go sedzia Bialoskorski z Nieswierza przywiozl. A z nim – Antoni Sienkiewicz, drugi akowski parobek u Bialoskorskich. Co jak co, ale dwie rzeczy to oni umieli – jak Szwabow strzelac i jak Mazura tanczyc. Dolaczylo jeszcze dwoch synow Bialoskorskich, tez przedwojenne wilenskie gimnazjum pokonczyli i Mazur byl im niestraszny. Reszte mieli „z lapanki” i w dziesiec par szykowali to show.
Com ja sie nadreczyl i nameczyl, zeby krok mazura zlapac. To nie takie proste. Chcialem ! Zeby choc umiec. Niestety. Dopiero balowanie w czasach sudenckich dalo mi rezultat. Beatka Lichtarska, co szkolila tych tancownikow na Nowogrodzkiej, miala do mnie slabosc i nauczyla. Ja tez ja nauczylem – pic gorzale i po klubach sie szlajac.
Pamietam, jak Mamuska pedzila cala zgraje do roboty. Sam dyzurowalem i ogryzalem pazury za kulisami a tanecznicy cwiczyli. Bo mazur byl z figurami, Tu panienke pod reka, tu przykleknac, tam jeden obrot, drugi, promenada, plecy prosto, broda do gory, a nozki chodza, chodza, chodza….
Teraz, poszedlem do 94 Aero Squadron, zeby sobie baletnice stosowna wynalezc. Tronkowe owszem byli i jive umialy, ale mazur ?! Pokazalem im na YouTube i okazalo sie,ze amerykanskie dziewczyny, rocznik raczej przechodzony, doskonale zlapaly w czym rzecz ! Bede balowal jak cholera ! Mazura ! A co !
A tamten mazur, powojenny, wypadl bardzo okazale. Po prawdzie Jasio Teter dostal w dziob od Tatusia, bo mu zaspiewal: Pan profesor mial chrypke, pil bimber pod rybke tra la tra la tra la…. Pozniej, z napuszczenia mojej Mamuski, pan mecenas Orbidon dostal bykiem od Kaziuka, bo uparl sie Mamuske do tanca zapraszac….Lomot sie nieznaczny zrobil, ale kiedy orkiestra zaczela mazura – cisza zapadla. Pary sie ustawily, ruszyly, i plynal mazur wznoszac sie i opadajac jak oceaniczna fala….A z podlogi lecialy drzazgi, bo przedwojenne chlopaki w oficerkach chodzily, a przecie:
Podkoweczki dajcie ognia
Bo dziewczyna tego godna
A czy godna, czy nie godna
Podkoweczki dajcie ognia !
Dobrze, kochani, czas na golenie i ablucje bo Restaurant czeka, a moje mazurzystki juz przez okno wypatruja, Lece !

Kleofas
16 kwietnia o godz. 20:26
Pani Justyna Pochanke, zasluzona Malzonka pana Prezesa Rady Programowej TVN24 !
Kto by smial ?! I ladna, i zgrabna, i bystra, i wygadana – same zalety. Ale – nie profesjonalna.
Mowia – twarz pokerzysty. I mowia – twarz Pochanke. Kobitka w wieku juz ponad licealnym, a fanaberiantka. Rozbuchana fanaberiantka. Cholernie wrazliwa i nie ukrywa emocji. Cholernie apodyktyczna i tez tego nie ukrywa.
Te polskie „Viktory” wisza mi na agrafce, ale – szesc razy ? Szesc razy pod rzad ? Nie kazda tak potrafi…..
Wyobrazacie sobie, jak ja z daleka obchodza kolezki i kolegowny z redakcji – Malzonka Dyrektora Programowego TVN24, wszystko moze. Ciekawe, ze pan Adam Pieczynski tego nie widzi. Albo – nie chce widziec.
Sie uczylem i sam uczylem mlodych businessmanow sztuki
negocjacji. Podobnie przygotowani sa prezenterzy amerykanskiej TV. Prezenter bioracy wywiad, jak negocjator, musi miec kamienna twarz. Nawet, kiedy bardzo chce siusiu. Musi miec stonowany, rowny glos. Nawet, kiedy klamia mu w zywe oczy. Nazwiska naszych wszyscy znaja. Pokazcie jednego, co prowadzi sie przed kamera jak red.Pochanke. Anderson Cooper, przemily chlopak i „remiecha” na cztery fajery, rozchichral sie nieprzytomnie nad wielkanocnymi kotkami z wikliny. Na wizji. Tlumaczenia nie bedzie, bo Staruszek zarzuci mi, ze jestem swinia.
Zadupie – Buffalo mialo mu za zle. Co ten biedaczysko sie nie nakajal, nie naprzepraszal. Jakos mu darowali.
Pochankowe miny, gesty, nadete wargi, wredne usmieszki, glos i maniery wywalilyby Osobe z kazdej powaznej stacji w US. Przerywa w pol slowa, bo Ona wie lepiej….Przerywa i konczy za mowiacego, bo Ona wie lepiej…Bezczelnie zmusza indagowanego do zmiany tematu. Moduluje glos dajac pochwale lub dezaprobate na to, co slyszy. Lista jest dluga i kwiecista.
Jej – pogratulowac tupetu, panu malzonkowi – slepej milosci do Malzonki, a polskim widzom – wspolczuc. Partactwo prezenterskie, jak rzadko.

Kleofas
16 kwietnia o godz. 20:44
Narciarz2 4-16 17.30
.”…redaktorzy GP smieja sie w kulak z tego, co wypisuja. Chodzi im tylko o pieniadze. Z sondazy wyszlo, ze jest pare milionow potencjalnych czytelnikow zadnych bredni, i oni te luke wypelniaja. Biznes to biznes.”
Pan Bog Wasci usty przemawia ! Juz mi zbrzydlo to gadanie. Czekam, kiedy sie zaczna lac, na wizjii, a co ! Jak sie bawic, to sie bawic !

Kleofas
18 kwietnia o godz. 11:22
Gdzie sie rwiecie, popaprance ?
Na kazdym blogu, w kazdym temacie, niewydarzone „publicysty blogowe” krytykuja Ameryke, albo porownuja swoje polskie zasranstwo do US. Jeden nawet, z rozpaczy, polecial nadziac dupe na kaktus. Nie ma dnia, zeby te blogowe madrale nie przyrownywaly Polski do Ameryki, stad pytanie: gdzie sie rwiecie popaprance ?
Dzisiaj, Boeing 747 oblecial stolice z promem Discovery na grzbiecie i gladko wyladowal w Dullas pod Waszyngtonem. W przyszlym tygodniu tak samo dostarczymy Endeavour do New York, wsadzimy na barke i puscimy po rzece Hudson. Zadne z tych osiagniec, popisow w technologii i inicjatywie, nie znalazlo uznania zasmarkanych Blogowiczow zakalapuckanych w wojne Prezia z Tuskiem.
Pani „Stachurska” od lat „wkleja” pierdamony bez sensu, poszla za nia w slad niewydarzona „Ewa”. Paranoidalny „Staruszek” plecie bez sensu i w szczegolach wyjasnia Damom wulgaryzmy, a nawiedzony fizyk „Antonius”snuje razem z niejakim TJ niebotyczne bzdety o katastrofie TU154.
Do tego kilka panius, ktore przyznaja, ze nie maja o czym, ale lubia sobie popisac. I Kartka z Podrozy, ktory sciaga z fachowej literatury cale fragmenty i drukuje jako wlasne. Same ogolniki, frazesy, slogany, ktore rozwija dlugimi zdaniami – glownie, zeby zajac miejsce na stronie. „Filozof z podstawowki”.
Do tego, co bardziej bezczelni, zwracaja sie do dziennikarzy-wlascicieli Blogow, per „Panie Adamie”. „Panie Danielu”, „Pani Janino” – pozoruja tzw dobra komitywe z dziennikarzem, zeby podbic wlasny autorytet. Zalosne blazny.
Dziady gluche jak pien, bo na muzyke nie reaguja. Siedza, obszczane w swoich pampersach i zlorzecza calemu swiatu. Nawet nie zauwaza, ze w Polsce jest skandal – chorzy na raka nie maja lekow do chemoterapii, bo wymuskany „wypizdek” minister zdrowia, smarkacz w medycynie (gdzie tu porownywac do prof.Religi ?!) zapomnial zadbac o dostawy. Ludzie umieraja a blogowe blazny wypisuja koszaly-opaly o podchodach miedzypartyjnych.
Nawet dziwne, ze autorzy Blogow, szanowani dziennikarze, nie widza tego problemu. Nie wyjcie o Katyniu i Smolensku, piszcie o zagladzie wlasnych chorych, przez wlasne nierobstwo !
Rownie kompetentne dywagacje ida o „podlych Ruskich”, co nie chca dac kartotek swoich oficerow strzelajacych w Katyniu. Odnosi sie wrazenie, ze do polskiego wywiadu czy sluzb specjalnych ida teraz gnioty przyzagrodowe, bez wyobrazni. Jak swiat swiatem, najlepsze sluzby specjalne sa w Israel, w Anglii i w Rosji. Dlatego, ze te kraje nigdy nie otwieraja, i nie otworza, swoich kartotek. To jest zelbeton. Znany i respektowany. Ani agent, ani jego potomki i pociotki, nie beda nigdy sie tlumaczyc co i dlaczego robili. Dozywotnia gwarancja dyskrecji. Tego oczywiscie polscy analfabeci polityczni i prasowi nie rozumieja. Dajcie ! Zadamy ! Zaskarzymy ! – A calujcie nas w dupe ! Odpowie milczenie Rosjan, Izraelitow i Anglikow.

Kleofas
18 kwietnia o godz. 18:17
Jasny Gwint,
Jedno, ze zal dupe sciska, drugie – krecic dupa !
A o Kasi nie wiem. Coreczek i synkow nie tykam.

Kleofas
18 kwietnia o godz. 18:20
Smok Eustachy,
Jutupek ? Swietne ! Kupuje w ciemno !

Kleofas
19 kwietnia o godz. 21:05
Augustus 4-18-12 19.31
Daj to obejrzec dzieciom, wnukom, kazdemu kogo jeszcze trzeba wychowywac. To jest panteon naszych lotow na promach. Wszystkie zalogi i dowodcy. To uczy positive thinking.
http://www.c-span.org/Events/Smithsonian-Holds-Welcome-Ceremony-for-Space-Shuttle-Discovery/10737430005-1/
Z najlepszymi zyczeniami, Kleofas.

Kleofas
20 kwietnia o godz. 4:35
Koziol oskarza
Walter rzucil sluchawke, strzelil w drzwi i przydymil oponami na parkingu. Wypadl z firmy jak poparzony. Wrocil po trzech godzinach, padl na fotel i poprosil wody.
W domu u nich Jane jeszcze poplakiwala i nie wiedziala w co rece wlozyc. Ten skurwysyn pchal leb przez wrota szopy i wsciekle charczal .
-Zadzwonilam po Walta bo son of a bitch nie chcial mnie do domu wpuscic ! Oknem weszlam…
Gospodarzyli na sporej farmie, ktora kupili kiedy Walt emerytowal sie w Navy a goat-he czyli koziola dostali w spadku od poprzednich wlascicieli. Piekny byl. Rosly, prawie do ramienia siegal, z wielkimi niebieskimi oczami, capia brodka i eleganckimi manierami. Sikac i na kupe maszerowal zawsze w jedno miejsce na polu, wybredne potrawy dobieral sobie sam, wielki byl to wszedzie siegal. W seksie nie przebieral – baranowi zad wygrzmocil, do konia sie dobieral, kozy mialy male tuzinami a burej suce uszlo, bo cholernik nie wiedzial jak sie pod plot dostac. Rogi mu porzadnie przytrymowali, z udzialem dwoch patroli policji, strazy pozarnej, ambulansu i ekipy rangers ze sznurami.
Jego przerazliwy bek slyszeli sasiedzi o mile, od rana do wieczora. Zawsze mial cos do powiedzenia. A to traktor sie nie podobal, a to kompotu mu nie dali, sama wode, a to drut ze starej miotly w mordzie mu utkwil, wszystkiego sie czepial. Swoj bek artykulowal na przerozne sposoby. Od slodkiego pomekiwania (a wielkie niebieskie galy w slup) do wycia na pelny gaz, przerazliwie, ze gruszki lecialy. I pchal sie do ludzi.
Tego lata dzien byl piekny. Siedzielismy w Town Hall i gwarzylismy o tym i o owym. Na wokandzie mielismy lotniarza, co wyladowal w kukurydzy Jacka i nie chcial dac pare groszy odszkodowania za zdeptana kukurydze. Naraz, cos huknelo w szklane drzwi a za nimi ukazala sie siwa morda z capia brodka i resztkami rogow na bacznosc. Anatol, bo takie bylo capie imie, wlazl do sali i podszedl do prezydialnego stolu. Zepchnal Teo z fotela i sam sie rozsiadl. Rozdziawil morde i zaczal swoj bek. Artykulowal pieknie. Oddzielal frazy, robil akcenty, modulowal glos, dobieral tonacje do tresci. Wyginal sie w lansadach przed misses, przebieral kopytami w rytm swej tyrady – wzor elegancji i intelektu. Po godzinie, Steven co zul tyton, walnal sie lapa w kolano i wrzasnal:
-I’ll be darn, Anatol, ale ty lzesz ! – Cap wniosl oczy do nieba i obrocil blekit na farmerow:
-Ja ? Nie moze byc !
-Sama prawda, sama prawda, sama prawda ! – ruszyly na pomoc asystenty.
Asystentow mial dwoch – szeryf i pomocnik szeryfa.
Tego Szeryfa dawno juz wybrali, nikt nie chcial jego roboty, to trzymal stolek. Jego pomagier dbal o stroj i wygladal przy nas, „malorolnych” jak ksiaze z bajki. Lsnil i pachnial.
Obaj wyjeli kartki i… wtedy sie zaczelo ! Ustawili projektor, wyciagneli notatki i Cap zaczal wyglaszac.
-Anatol, ale ty lzesz ! – powtornie zauwazyl Steven. Wyplul tyton i belkot z Georgia zmienil mu sie na modulowanie a la South Carolina. Cap skoczyl z fotela, wyrznal Steva w tylek lbem, kopnal fotel i pogonil go na trawnik przed Town Hall. Ociekajacy wyplutym tytoniem Steve z rozbiegu przeskoczyl ozdobny plot przed magistratem, padl na trawnik i ciezko dyszal. Ufal plotowi.
Koziol walil lbem w plot i beczal jak woz strazacki. Z plotu lecialy drzazgi. Cap ociekal slina i grzmocil lbem az mu pot z siersci kapal. Dwa pomocniki – szeryf i deputy – drapali plot, podkopywali, wlazili jeden na drugiego, zeby przeskoczyc. Klotnia trwala. Wrzask sie niosl po okolicznych farmach, ptaki ucichly a dwa kolujace jastrzebie odlecialy w sine dal….
-To nie byl paraglider, to byl Cherubinek od Najwyzszego ! W imie ojca i syna…-
Dalej klamali, a Koziol nawet sie przezegnal tylna lapa. Ten cholernik umial klamac. Jak sie na co uparl, klamal do smierci, ktorej to – i rychlej – wszyscy przyzwoici obywatele mu zyczyli.
-Zapytajcie Pastora, on wam powie !
-Wielebny nie powie, bo siedzi w mamrze – oponowala ta co jej sie dzinsy na pepku trzymaly – za rycie pod chlewem, zeby szmal znalezc, i za obraze prezydenta.
-Cherubinek byl ! – wrzeszczal Koziol – Cherubinek !
Ten starszy, cwoczkowaty pomagier, jako senior, robil wykladnie „Cherubina”, deputy trzymal obsliniony paluch na punktach programu i obaj z nadzieja patrzyli w Capa.
Cap przeszedl do analizy strat i liczyli ile kukurydzy zdeptano, ile zezarto, ile ziaren z kazdej kolby. A Cap lgal ! Z gory na dol, co by nie bylo – kwestionowal i racje swoje wyrazal tak przerazliwym bekiem, ze nie moglismy tego zniesc. Co naplul, sciekalo po capiej brodzie.
Do awantury dolaczyly dwa ambulanse i rangers wyszkoleni w lapaniu koziolow. Byli na niego cieci, bo dwa lata temu wykonczyl ich kolesiow z poprzedniej kadencji zarzucajac szpiegostwo na rzecz Rosji. Wygral wtedy, bo kiedy on kozlowa adwokature gotowil do kampanii, biedne deputies latali po bibliotekach: co to jest ta „Rosja” ?! Wygral skurwiel i to mu zapamietali.
Takze dzisiejsza draka zakonczylaby sie zwyciestwem Anatola, gdyby nie skusil sie na papier. Zawrocil do Town Hall, rabal raporty i notatki. Cala dokumentacje przeciw sobie zezarl. Nie oponowalismy, bo jak zarl, beczec nie mogl. Z budyneczku dochodzilo lakome cmakanie Kozla a na skwerku – cisza.
-Z papierem skonczyl, teraz sie do plastykowych kublow zabral – raportowala ta z dzinsami na pepku i dupa na parapecie.
-Teraz jedzie po tapicerce i doniczkach – podawali inni przy oknach.
-Meble wykonczyl, co teraz ?
-Wiejemy, chlopaki ! – skoczyl Steven – Samochody ! Zaraz sie do opon zabierze !
Odjezdzalismy z gazem spod Town Hall, bo Koziol – Klamczuch lada chwila wypadl by na parking i – swiety Boze nie pomoze, ogoli nas na lyso a potem naklamie, ze nasza wina… Ambulanse i Strazaki dolaczyli, i cala karawana wiala do County City w nadziei na pomoc.
Arcy – Klamca, Cap obsliniony, Kozlisko Wredne poczlapal do domu. Wszelako, natknal sie na Jane to postanowil i tu dolozyc. Poderwal kopyta, wzial rozped, wycelowal leb w jej zadek i juz by ja zdrowo tryknal, kiedy wskoczyla przez okno i zadzwonila po Walta.
Walta cholernik bal sie, szanowal i sluchal. Mial estyme dla Navy. A Walter, stara pierdola, robil jak go na Pacyfiku nauczyli – Straszliwy Cap moze przydac sie na Ruskich, jak by przyszli. Holubil klamczucha – werede, podkarmial i nie dawal do odstrzalu.
Przyjechaly waltowe wnuki i pociotki, Walter dmuchnal w bosmanski gwizdek i Capa skurwysyna zmiotlo….Zamknal sie na skobel w szopie, zeby skrobac tezy do swojej kampanii wyborczej. Ma zamiar isc do wyborow i dostac sie do House, moze nawet Senatu. Juz o nim mowia: rutynowany, doswiadczony klamczuch do wynajecia. Jako taki moze niezle prosperowac wsrod wylacznie prawdomownych representatives and senators… Public relations ma zalatwione. Kto nie zauwazy wirtuozerii piramidalnych lgarstw spod kozlej brody i obludnych oczkow starego capa ? Reporterzy i tabloidy wychwyca to w mgnieniu oka ! Press conference beda mu robic, drukowac, fotografowac (zwlaszcza te brodke), a blekit uwodzicielskich oczkow moze go zawiesc nawet do Hollywood. Poniewaz, jak zaznaczylismy na wstepie, nie ma preferencji, dostanie poparcie wszystkich.
Zyczymy Kozlu, jak Tusku, milego sprawowania wladzy w Edenie Rzeczy Niemozliwych a w Ogrodach – soczystej trawy.
Zeby wycieraczki sie cale zostali….

Kleofas
20 kwietnia o godz. 13:45
Zezowaty 4-20 9.49
Raczej La Fontaine niz Orwell. Myslisz, ze odczytaja alegorie ?

Kleofas
20 kwietnia o godz. 14:54
Zezowaty
Tu jest zalacznik:
http://obradysejmu.pl/index.php?option=com_wrapper&view=wrapper&Itemid=46

Kleofas
20 kwietnia o godz. 18:45
Bartosz Arlukowicz usiadl przed red.Kolenda-Zaleska mowic o lekach przeciwrakowych. Fakty po Faktach.
Smiertelnie chorzy czekali na jedno – kiedy ? Kiedy dostane to lekarstwo ? Chorzy sledza prase i tv z jednym w glowie – kiedy ?
Kazdy dzien sie liczy. To nie jest sraczka, to jest rak !
Arlukowicz nie powiedzial – kiedy. Gledzil o wszystkim ale nie tego na co wszyscy czekali nie powiedzial – kiedy ?
Sytuacja wymaga daty. Od dnia …..leki beda podawane. Chory
bedzie zyl nadzieja z ta data w pamieci.
Niestety, ow Arlukowicz, choc dowodzi Ministerstwem Zdrowia, daty nie podal. „W najblizszych dniach” tyle chorzy sie dowiedzieli.
Krecil, mendzil. opowiadal, ale daty nie podal.
Rak, umierajacy czlowiek to sytuacja frontowa – na froncie taki dowodca bylby rozstrzelany. Ale nie w polskim ministerstwie zdrowia. Jak ludzie moga ufac rzadowi, ktory ma takiego na dowodce Ministerstwa Zdrowia ?
Nie wyobrazam sobie, ze u nas zabrakloby leku do chemioterapii, a szpital nie wiedzialby, kiedy bedzie. Absurd !
Mialem ok.300 fabryk do zaopatrzenia w komponenty. Czas (produkcja idzie) byl na wage zlota. Gdybym mowil „w najblizszych dniach”, bylaby to moja ostatnia rozmowa z ta fabryka. Won !
Ciekawe, czy i kiedy premier powie Arlukowiczowi – won !
http://www.tvn24.pl/0,1742046,0,1,goscmi-byli-b-arlukowicz-i-s-weiss,faktypofaktach.html

Kleofas
21 kwietnia o godz. 7:34
Zezowaty,
Folwark folwarkem, ale czy gnioty wiedza o kogo chodzi ?

Kleofas
21 kwietnia o godz. 12:21
Spokojny 4-21 11.16
Dawno juz nie widzialem tak trafnej oceny sytuacji, jak w Twoim wpisie. Z najlepszymi pozdrowieniami.Kleofas.

Kleofas
21 kwietnia o godz. 12:30
Zezowaty 4-20 21.31
Przeciez to pastisz (La Fontaine) na Macierewicza,Hofmana i Blaszczaka. Tak trudno rozpoznac ?

Kleofas
21 kwietnia o godz. 20:41
Zezowaty 4-21 18.04
Nie zalatwiaj mnie po polsku – niedomowieniami. Wyraznie napisalem, ze „Koziol oskarza” 4-20 o 4.35 to pastisz na Macierewicza, Hofmana, Blaszczaka.
Co „nie uswiadamiac” ?! Jakie „dobre uczynki” ?!
W jaka dyskusje ? Z jakim „Grasujacym GIGANTEM” ?
Wybacz, kompletnie nie rozumiem Twoich aluzji. Znowu „polskie wariatkowo ?”
Tak ladnie piszesz, pozwol mi cieszyc sie choc jednym sensownym  glosem w tym balaganie. Odpowiedz, prosze, jak „krowie na granicy”, do rzeczy.
Czy widziales na kleofas.blogspot.com uroczystosc DISCOVERY ?
Co o tym sadzisz ?
Nigdy nie trace czasu, kto polglowek, kto poldupek, szkoda energii. Lepiej mowic o czyms konstruktywnym. Jak mi wredna paniusia przysra, to spuszczam wode i ide dalej. Zauwazyles, ze szczegolnie blogowe babcie nic nie wymysla, ale z ochota probuja Cie pogryzc czym jeszcze moga ? Uwielbiam kobitki, ale te z poczuciem humoru, nie wzgardzone przez los….
Uszanowanko zalaczam, jak nalezy.

Kleofas
23 kwietnia o godz. 0:51
Zezowaty 4-22 18.19
Jeden wyraz: kleofas.blogspot.com
Pastisz to tekst wzorowany na znanym, ale z wlasna trescia.
Mysl wprost, nie kombinuj.

Kleofas
23 kwietnia o godz. 0:56
TJ 4-22
Te analizy lotnicze sa jak brednie oblakanego. Pisz o czyms, na czym sie znasz.

Kleofas
23 kwietnia o godz. 12:57
TJ 4-23 0.56
W dalszym ciagu sa to oblakane brednie. Gdybym w Twoim przypadku siegnal do La Fontaine, napisalbym o red birds. Sa to ptaszki ktore, gdy zobacza swoje odbicie w szybie, leca i wala lbem w okno. Poki slonce daje im odpowiednie „lustro”, wala. Jeden model moze powtarzac to do oporu, godzinami….
Ich dramat jest w tym, ze atakuja odbicie, ze atakuja same siebie i ze choc maja twardy leb i kark, kiedys taki sie zatlucze na smierc…
Nigdy jednak nie mowie o nich, ze „obrzucaja inwektywami”, ze kieruja sie „wulgarna poprawnoscia”, ze „maja niepelna swiadomosc o co codzi”, ze „odwoluja sie do warcholskiej taktyki”. Nie mowie o nich, bo nie uzywam argumentow ad personam. A bez watpienia sa to oblakane proby.
A, na koniec, wzgledem Smolenska – nasze chlopaki laduja tysiace razy kazdego dnia, dniem i noca, na lotniskowcach i zaden nie wali lbem w burte. Czego i Tobie zycze.

Kleofas
23 kwietnia o godz. 13:16
Lewy 4-23 11.23
Wielce interesujace. Byla moda w Hiszpanii, i zostalo do dzis, ze seplenia, n.p.sutio (brudny) mowia „thuthio”. Moda powstala na dworze krola Filipa II, ktoremu brakowalo dwoch przednich zebow i seplenil. A caly dwor za nim. Potem przenioslo sie na kraj.
Moze, po Twoim Carlosie, powstanie moda utykania na jedna noge. Nie napisales jednak czy to jedna, czy druga, czy trzecia….Uzupelnij, prosze. Tusze, ze wakacje miales wspaniale !

Kleofas
23 kwietnia o godz. 21:41
TJ 4-23 16.41
W dalszym ciagu oblakane brednie, a to:
1.Lingwistyka to nauka o jezyku. Z tekstem nie ma nic wspolnego.
2.”Lingwizda” nie jestem.
3.”Forma salonowa” – nie znam takiej.
4.Potwierdzam: argumentow ad personam nie stosuje.
5.Kto i ile razy wali w Polsce lbem w drzewo nie wiem.
6.U nas nie lata „elita”.Lata kazdy, kto chce i potrafi.
7.Jesli nie „oblakane brednie” to „twory chorej wyobrazni”.
Podobnie ma sie rzecz z tekstami o katastrofie smolenskiej. To prowadzi do totalnej kompromitacji…

Kleofas
23 kwietnia o godz. 22:07
Lewy 4.23 18.05
Skoro wymieniles inne „oryginaly”, zwaz ze n.p.Latynosi, Kubanczycy nie mowia Kuba, a Kuv(b)a, huevos(jaja), ueb(v)os itd. Labialny dzwiek na styku dolnej wqrgi, jezyka i przydzwiekiem z gornej wargi. Podobnie Wlosi mowia kadza(casa – dom)znowu – zamiast „s” posrednia miedzy „dz” i „z”. W jezykach dalekowschodnich sa jeszcze wieksze „dziwolagi, ale co kraj, to wlasna droga.
O „szczece habsburskiej” nie slyszalem. Wiem natomiast, ze czarni, jako jedyni, dobrze spiewaja blues i spirituals, bo maja inna maske(konfiguracje i wymiary jamy ustnej, i nozdrzy).
Dzieki, Wuju, obys kwitl jak Jagiello. Tylko Grunwaldu nie prowokuj..

Kleofas
23 kwietnia o godz. 22:14
Lewy
Wuju ! Przecie Jagiello byl Litwinem, kosci niedzwiedzie ogryzal, drzewa (kore) pod barci lupal, a szczeka (uparty z charakteru)teraz wylazi Sikorskiemu bokiem. Nie jedz, Wuju, na Litwe….
Kleofas
24 kwietnia o godz. 21:16
Lewy,
Pokaz mie Pan tech gupkow ! Juz ja jech zalatwie….Mendy fastrygowane, Wujowi sie nie podobuja ? No, juz ! Zeby mie tu wasza lysa noga nie postala !

Kleofas
25 kwietnia o godz. 11:13
Lewy
Z sympatia notuje polskie inicjatywy w handlu. Tusk w Arabii Saudyjskiej robi akwizycje, premier Chin przyjezdza do Polski – bardzo dobrze. Tym sie trzeba zajmowac a nie walkowaniem imponderabiliow miedzypartyjnych.
Widzialem Nalecza jak komentowal list Ziobry do Prezydenta, widzialem Laska jak komentowal wystapienia Macierewicza, widzialem tez wielki tlum na Krakowskim walczacy o licencje dla o.k. szescu tysiecy widzow w TV Trwam.
Wazne, ze rzad nie zaognia wewnetrznych tarc, a stara sie budowac. Nie zmienia kursu. To wskazuje na wlasciwa droge w rozwoju kraju. Oby przetrwali awantury i byli konstruktywni. Ciezka robota i zadnemu z nich nie zazdroszcze.
Animozjami na Blogu nie bede sie zajmowal, a porcieta Edwarda VII wnosza ciekawy material. W rewanzu powiem Ci, ze guziki na rekawach powstaly w chyba siedemnastym wieku, zeby zniechecic do wycierania nosa tymze rekawem. Rosjanie zaczeli sie golic po egzekucji dokonanej przez Piotra I. Kiedy wrocil z Holandii, po naukach szkutnictwa, postanowil ucywilizowac kraj. Ustawil sobie bojarow w rowny szereg, szedl wzdluz szeregu i wyrywal brody wlasnorecznie. Chlopisko bylo wielkie, mial „sile w recach…” Taka odprawe urzadzal co tydzien, dopoki zbolale bojary nie zaczely sie golic.
Oddzielna histora, i autentyczna, jest znow o Rosji. Kiedy tam jezdzilem, zauwazylem ze panie obserwuja moja chustke do nosa z duzym zainteresowaniem. Kleenexu nie bylo, kazdy mial chusteczke. A ze mlodzian bylem elegancki, chusteczke ladnie zlozona nosilem w wewnetrznej kieszeni marynarki.
-A u Was wsegda belyi platoczek ? Ha, ha, ha,…
-I vy vsegda ego nosite ? Ha, ha, ha,….
Dopiero po latach zrozumialem, ze te biale chusteczki zastepowaly ludziom prezerwatywy, ktorych w Rosji nie bylo. Co ja sie natlumaczylem celnikom dlaczego woze takie ilosci ! Niektorzy patrzyli z podziwem….Ale czego sie nie robi dla przyjaciol – moskali….
No, i tak Cie przeturlalem przez poranny blog, pozdrawiam

Kleofas
25 kwietnia o godz. 11:42
Dzis, prasa polska doniosla, ze srodki antykoncepcyjne beda sprzedawane wedlug sumienia farrrmaceuty…
Sejm ma o tym radzic ! Rzad analizuje ! Minister opiniuje ! Wariatkowo. Idzie ku temu, ze Pani w klopie bedzie wydawac papier na centymetry i po uwazaniu….
Ten kraj zawsze mi dostarczy radosci, juz z rana…

Kleofas
26 kwietnia o godz. 8:17
Malo smieszne. I – glupawe. Wiadomo – Lewica, Prawica, leja sie po mordzie, ale „Na Moskwe” ? Wyladowac sie, zrelaksowac na swiezym powietrzu, bachory przegonic, a najwazniejsze – moze bedzie draka ?! Po to ida na te marsze. Narodek uwielbia drake:




Kiedys trzeba bylo Kraftowny i kabaretu. Teraz wystarczy szmata, farba i morda do darcia.
I to „zalatwi” Kosciol. O jedenastej Suma versus Draka ! Nawet Moherowy wybieraja Drake. Chleba i Draki ! Tusk pierdzieli sie z Chinczykami a tu – Koziol Macierewicz funduje drake. Nie bedzie nudno. Prezio wzywa do boju. Idziemy ! Na Moskwe, Na Kowno, na kupe…..wszystko jedno, idziemy !
Stara tradycja polskiej kawalerii. Leciem ! Trabka do boju, szabla w dlon i „Bolszewika gon, gon, gon !” Gdzie Bolszewik i gdzie Kon ? Kogokolwiek gon ! gon ! gon !
A „Na K….y !” – nie laska ?

Kleofas
26 kwietnia o godz. 20:53
Marit 18.44
Z wdziecznoscia widze przytoczenie dat:
„Polacy bywają ze swoim wojskiem w Moskwie regularnie co 200 lat. Był 1612, 1812, w tym roku mamy 2012 i czas najwyższy się zbierać.”
Chwala Najwyzszemu, ze Pani pamieta !

Kleofas
27 kwietnia o godz. 8:09
Andrzej Falicz 0.44
„Warszawka”, cala Warszawka. Tak sie mowi od lat dwudziestych.
Zmiekczenie „sia” ma swiniopas spod Grojca.
Pozdrawiam.Kleofas

Kleofas
27 kwietnia o godz. 8:16
Telegraphic 4-26 19.27
Bzdet jak bidet. Obsluga indywidualna.Po uwazaniu.

Monday, March 26, 2012

G a r k o t l u k i

Po co pisac do matolow ? Zmatolenie - przede wszystkim. Boze, jakie te baby sa glupie ! Pobiezny przeglad "polskich owiec" wskazuje, ze dopiero w wieku 50-60 biora sie do czegos innego niz gary. A wtedy sa juz zmatolone kompletnie. I nadwrazliwe. Szlag je trafia, ze bylo i sie zmylo...Seks im ulecial z zycia, jak sen jaki zloty....Wtedy wkladaja mohery i leca na wiece, zeby drzec morde na wszystko i na wszystkich. 

Nawet, jesli zaczna wczesniej, kariere robia pozno. Jedna probuje, ale zawisc spoleczna ja gryzie. "Jak ona smie, taka gowniara !" Wyszla szerokim frontem, otwarcie i nieglupio, ale pojawil sie dylemat: albo zginie (z zawisci zagryza), albo "da dupy" i przetrwa. Wybrala chyba to drugie, pozegnala sie z mediami pieknym zdjeciem (figurka, ze pozazdroscic) i zacichlo.

Inna, moja faworyta, napchana talentem i pragmatyka, ciagnie swoje sadystyczne show co niedziele. Zneca sie nad jelopami, ktorymi okazuja sie byc celebryty roznej masci, zbiera ich po szesciu, siedmiu i nie ma litosci. Zaden nie mowi tak dobra polszczyzna, jak ona, zaden nie zna swoich wlasnych smieci, jak ona, zaden nie ma poczucia humoru, jak ona - Pani Moniczka we wlasnej osobie. 


Pecha ma, biedactwo, bo jej wydzielili jakas pakamere na program. Sciany z perforowanej dykty odstaja tu i owdzie. Pomaranczowy stolik i krzeselka podwedzili chyba z McDonalds. Mikra komorka, gdzie nawet siedem krzesel nie moze porzadnie stanac; przepychaja sie biedaki pod scianami, po rurach CO. Wisza i petaja sie po stole jakies kable, sznury, na scianach to samo. Wykleili jej ten przybytek nalepkami z logo programu, zamiast przyzwoitego obrazka. Jest wrazenie, ze jak ktorys sie nieopatrznie ruszy, caly ten bardak zwali mu sie na leb. Jak kiedys b.min.Cwiakalskiemu.

To i ubiera sie, nieboze, stosownie. Dzinsy zjezdzaja na tylku i biale dupsko swieci jak sygnal do mikserki. Ostatnio zaczela sie rozbierac w czasie programu. Poprzestala na bluzce i  wywalila przed kamery biel rak i ramion, jak na plazy. Tak jej kazali ? Cycki maltretowac o kant stolu tez jej kaza ? Czarno - zolte straki, czyli wlosieta, odgarnia z oczu, bo dawno szamponu nie widzialy. Dzis wystapila w narciarskim skafandrze, tylko czekalem kiedy ten kaptur na leb naciagnie. Widocznie ja kreci - "siedmiu wspanialych" i ona jedna....Zalosne, choc kobitka bystra i wyszczekana, ze premierow i ministrow nokautuje. Dalbym jej przyzwoite wnetrze i wizazystke na codzien. To powinna byc Dama, w eleganckiej oprawie, w telewizji. Szlag by trafil tego, co jej buduje plan do programu !

Kudy jem jednak,  i pani Musze, i pani Monisi do Trolejbusa Wszechczasow ! Byla ministra, co witala Lawrowa czeskimi flagami, biednego Siwca uwiklala w klamstwa z kwiatkami na jej wlasne urodziny i popadla w wynaturzona milosc do kaczora. Wybrala sie owa Jejmosc polatac. Warszawa - Gdansk. Trzykrotnie. I - o zgrozo ! - musiala przejsc kontrole na lotniskach, za kazdym razem. Ten bol i upokorzenie - kazali sie rozebrac ! - opisala kazdej mozliwej gazecie i stacji. Rozbieraj sie pani, "do rosolu" ! Mowili jej kilkakrotnie. Jakis przytomny, parawan przyniosl, zeby publicznosci nie straszyc. Nie bylby on taki szybki z tym parawanem, gdyby to byla inna ministra.... 


Jeszcze inna do ministry nie doszla, ale w Sejmie i owszem, zasiadala. Tez "przechodzony towarek" ale wydala sie za Polaka i udawala Polke. Zabierala glos w kazdej sprawie, co by nie bylo. Zeby zwrocic na siebie uwage, wszczela z malzonkiem (pantoflem, jak sie patrzy) taka awanture w Lufthansie, ze ich oboje wypieprzyli z list pasazerow na zawsze. Kazdy sluchal i myslal: takie to glupie, niepozbierane, kto ja w posly wybral ? Nawet mowic po polsku nie umie ! A jednak wybrali. "Niech robi za malpe" i tak ten Sejm to menazeria.


Wszystkie - osoby w wieku 50-60, glupie, wredne i nachalne. Trwa wysyp idiotek. A lud sie bawi. Gdzie indziej takie monstra lba spod stolu nie wystawia, ale w Polsce - rownouprawnienie ! Prawa kobiet. Tak jest, ale - Kobiet! Nie garkotlukow.  

http://www.youtube.com/watch?v=aJf4Wd5E_Rc



Friday, March 2, 2012

Komentarze na blogu En passant

Wszystkie komentarze sa w oryginalnej formie.
Data komentrza to link do strony n blogu En passant w gazecie Polityka.

2012, Marzec


Kleofas
2 marca o godz. 9:37
Pan Daniel Passent,
Dostalem list od przyjaciela w Lubelskiem, ktory jest dyrektorem Muzeum. Jego zona jest wybitnym specjalista kardiochirurgiem. Bardzo mnie od lat zapraszaja w Lubelskie, ale musialem odpisac:
„Drogi Franiu,
Nie moge przyjechac, bo widzialem w polskim internecie ludzi kompletnie pijanych, na rowerze. Widzialem tez sklepowe, pijane, na schodkach sklepu, straszliwie bluzgajace miechem. W polskim Sejmie, trzykrotnie pokazywano przychlanych poslow i jedna poslanke. Widzialem pijane tlumy na demonstracjach. Na stadionach w Bydgoszczy i w Warszawie bija ludzi i lataja butelki. Codziennie pokazuja policyjne samochody ganiajace inne samochody z szybkoscia 150, 200 km/godz. Slucham i czytam o kompletnym rozgardiaszu w aptekach – jak kupic lekarstwo ?
Nie moge przyjechac do Polski, bo sie boje. To nie jest personalnie do Ciebie ale tusze, ze rozumiesz moje obawy.”
Co Pan Redaktor radzilby napisac, zeby mnie zrozumial ?

Kleofas
2 marca o godz. 19:01
Slawczan 3-2 16.19
To nie do ciebie, posluchaj sobie…
Matolki, matoleczki kochane, gledy Mackowe, fastrygowane naukowce, grafomany moje pieszczochy, zarozumialce i reszta ! Po polsku nauczycie sie w Holandii. Stylu, tempa, smaku itd. Jedzcie na farme, gdzie pracowal Slawczan. Tam ucza.
A ty, braciszku, strzeliles reportarzyk na miare Wankowicza, Kapuscinskiego, Hemingwaya, albo moja….
Pisz do mnie jeszcze !

Kleofas
3 marca o godz. 10:26
Stanislaw
Porzadek jest, brak tylko klamry spinajacej calosc.Z konkluzja.Ta co jest, dla mnie nieczytelna.Pozdrawiam.

Kleofas
12 marca o godz. 1:59
Panie redaktorze,
Pisze Pan:
„……sport to piękna i pożyteczna pasja, a poza tym większa obecność pań pomogłaby ucywilizować męską dzicz, czyli kiboli.”
O, swieta naiwnosci ! Kibolki urosna wraz kibolami. Wyleza ze wszystkich dziur megiery, pijaczki, kurwy i zlodziejki, awanturnice, wsciekle staruszki i niedopieszczone larwy, zeby wyladowac swe frustracje. Dolacza potezne slonice, tluste i niechciane, i zazadaja satysfakcji. Narkomanki, ktorym jest wszystko jedno, dla draki, tez dolacza. Beda bezkarnie lac obecnych kiboli, bo „Co, kobiete bijesz, skurwysynu ?”
Przeciez chamski kraj jest chamski we wszystkich dziedzinach. Porzadkowi i policjanci beda mieli zwiazane rece. Menela mozna za leb i do „suki”, dame nie wypada. Na jedna, zeby ja wyniesc ze stadionu, potrzeba minimum dwoch. Trzeci bedzie zbieral co jej wypadlo z torebki: szminki, podkladki i inne bzdryngle. A ile fang i kopow zarobia – nikt nie policzy. Damska policja dostanie od nich lomot wtrymiga, bez regulaminow. A sadzic sie cholery beda do usranej smierci, do ostatniej zlotowki.
Jedyna wartosc Panskiego postulatu to baby, jako antidotum na kiboli. Posadzic je w oddzielnych sektorach, zeby sie rozbujaly i niech mi wtedy pokaza Starucha, ktory im podskoczy. Beda mialy potezna oslone u feministek, lesbijek, prof.Srody i red. Szczuki.
Pan marzy o mamuskach z parazytami na reku, na stadionie ? A ile przygazuje rzed meczem i po meczu z kolegownami ? Degradacje pci pieknej ta nozna dla kobiet wprowadzi. Lepiej by Pan nie ruszal beczki z dynamitem, dopoki nie wiadomo kiedy i jak wybuchnie.

Kleofas
12 marca o godz. 13:09
Glos Ludu, 11 marca 14.44
Adres i telefon dla kolegow poprosze.

Kleofas
12 marca o godz. 20:19
Stasieku 3-12 18.19
Ten Twoj Sobczak Mareczek malo, ze chce a nie umie, to jeszcze spartolil ladna historyjke:
Wszedl pacjent i sciaga gacie. Lekarz mowi, ze jest okulizda, nie wewnetrzny. Pacjent:
- Wlasnie. Widzi Pan Doktor ten wlosek ?
- Widze i co z tego ?
- No wlasnie. Jak mi sie przylepi, to kiedy probuje oderwac, to mi lzy z oczu leca….
A w ogole, wyborne ! Przepisuj jeszcze

Kleofas
12 marca o godz. 20:32
Kartka z Podrozy 3-12 19.53
Rewelacja ! Prekursorka Klozet – Blues. Wszyscy tak macie w rodzinie ? Co za talent ! I ta wyobraznia. Ze nie wspomne o wyjatkowym glosie; jak chlupot spluczki.
Jest sie czym pochwalic

Kleofas
12 marca o godz. 20:50
Glos Ludu 3.12 17.42
Co to jest „troche postara” ? 1000, 10,000, 100,000 ? „Troche staroswiecka”, ale nie skrzypisz chyba ?

Kleofas
13 marca o godz. 16:13
Lex and Nemer
Lubicie pania Mielczarek – swietnie. Ja lubie tylko black blues. Dlaczego ? Bo jest naturalny, z czarnych sie wywodzi. Dalem kiedys Lexowi taka definicje: blues jest, kiedy dobry czlowiek spiewa o swoim zasranym zyciu. A ze mieli – fakt.
Musi byc o zmartwieniu. O czyms. Powtarzanie, ze klop, pijaczki itp. bez dramatu, to malowanie a nie blues. Ze z klopa sie wywodzi ? Wszystkie sie wywodza z „klopa”. Nie ma wesolkowatych bluesow, przynajmniej tu. A kazda podroba jest nieswieza. Tak widze pania Mielczarek.
Z tych milionow, ktore sa na rynku mozna wybrac autentyczny czarny blues i posluchac. Po co uciekac do podrobki ? Tu Wam dam moj ulubiony klasyk Ray Charlesa:



„Jestem bez grosza, dzieci bez butow, zona chora, polecialem do brata – on tez bez grosza, zbieramy manatki i jedziemy gdzieindziej”.
Ma o czym, zamiast opowiadac o kocie i plocie. Ma blues.
„Blues” jest w kazdym jezyku. Bo wszedzie jest bida z nedza. Po polsku – chocby Grzesiuk, niektore „Mazowsza’ itd. Inny rytm, inne obrazowanie ale wyraz, znaczenie to samo. To, pani Mielczarek, zamiast spiewac „Felka”, albo „Hej, przelecial ptaszek”, siada pod klopem i – po amerykansku – udaje smutna. Nieswieze.
A tu macie mojego polskiego faworyta:



Bardzo Was obu lubie i dlatego sie wypisalem. Dziekuje

Kleofas
13 marca o godz. 16:19
Uwazaj Kleofas: Gdzie indziej. Oddzielnie !

Kleofas
14 marca o godz. 9:14
Nemer 3-13 21.32
Przynajmniej rozumiesz o czym mowa ? Co ma wspolnego ten „szmonces” z Pania Mielczarek ? Bo od niej sie zaczelo.
Masz tu kawalek wykladu. Jeszcze, wycieczka do Mississippi mogla by pomoc.




Jedni probuja nasladowac, inni tlumacza, ale swoje bole mozesz wyspiewac tylko po polsku. Uznac prawde i nie podrabiac.
A wycie na dworcu i snobowanie sie na oryginal….

Kleofas
14 marca o godz. 15:11
Nemer 14.05
Nie lubie kundlizmu. Ta paniusia to byl kundel. Wyjatek – lubie coctail, rum z Coca – Cola. W 1942 wydali wiecej na promocje niz pozniej Apollo 11. To bylo wiodace:




Zemerytowany pierdziel lubi siedziec wygodnie i brac tylko oryginaly, co by to nie bylo….. Tu, moja perelka big bandu, z dobra rada dla nas obu:
Enjoy !

Kleofas
15 marca o godz. 13:55
NEMER
Jest wpis do Ciebie na blogu red. Kowalczyka, Listy Ateisty. Dziekuje.

Kleofas
17 marca o godz. 16:22
MAG 3-17 10.52
„Czy przyleciały już bociany! Nikt mi jeszcze nie odpowiedział. Zapewniam Cię, że to mnie w tej chwili bardziej rajcuje niż dywagacje o polityce i gospodarce.
Jakoś tam mam, że uwielbiam te ptaki i mam dziwne poczucie bezpieczeństwa, gdy przez kilka miesięcy są w Polsce. Nie mogę się doczekać, kiedy wyrwę się na działkę nad Narew. W okolicy jest pełno bocianich
gniazd.”
Wlasnie ! Czy moglabys o bocianach i Narwi ?
To byl czas na ciupciaki nad Pilica albo Narwia. Glodne po zimie walily w blystke jak piorun. Bylo miejsce, za krowim ogonem sie wjezdzalo. Pusto, troche szuwarow jakies 50 metrow od brzegu.
Za kazdym razem przywozilem 3-4 sztuki.
Teraz pewno wybetonowane, wyasfaltowane, z dyskotekami na brzegu. A na wodzie wariatki-motorowki. Gdzie miejsce na bociany?
Wolalbym o Narwi, bocianach i wiosnie nad Zalewem niz te tandente polemiki. Pozdrawiam.

Kleofas
17 marca o godz. 23:35
MAG 3-17 20.18
No, to poniosla Cie wena i narracja ! Dziekuje za obszerny narwianski pejzaz i barwne opisy ptaszkow. Na przyszlosc pisz jeszcze wiecej, jak usne w polowie, to nazajutrz dokoncze…. Milo wiedziec ile masz w kilometrach do kazdej z dyskotek. A czy moglabys dodac jakich tweeterow uzywaja w tych dyskotekach ? I czy maja bass reflex ? A ja juz tak dawno nie widzialem bocianow….
To zanotowalem za dawnych czasow:
Rewerencje, obsluga, kawusia i historie z lak nad wodami, zurawie – kawal naszej polskiej przyrody – przywodza na pamiec wiosenne dni w Polsce. Marzec jeszcze podmrazal, ale kwiecien juz grzal i pachnial, i w kazda niedziele jechalem na randke z Pilica. Laki i pastwiska ciagnely sie ladne kilka kilometrow nad piachowatym brzegiem czystej jeszcze Pilicy buzujacej glodnymi na wiosne szczupakami i okoniami. W marcu szly na wszystko – blaszka z obcasu wystarczyla. Wolnosc, czasu najwiecej na swiecie, od siodmej do piatej po poludniu, tylko dystans do lasu na horyzoncie wyznaczal reguly. Pelne szczescie. Termosik grzal, Calvadosik bulgotal w torbie, jajeczka na twardo i podsuszana kielbaska od Pani Orzechowskiej dawaly poczucie niezaleznosci. Spinning w garsc i – przed siebie ! Kiedy gumiak siorbnal wody to bylo wyzwanie ! Zapaleczki, suche listki spod krzaka, jakies patyki i – ruszy czy nie ruszy ? Napiecie bylo ogromne ! A potem – sukces, wiekszy niz najwiekszy “ciupciak”! Ogien buzowal, woda gotowala sie na zupe w parujacym gumiaku, mokra skarpeta na patyku oznaczala “nasze” terytorium, a ja – leniwiec w porannym sloncu, na cieplym trawo-piachu, zaczynalem pierwsze jajeczko i kasek kielbaski. Slodkie nierobstwo ! Byl czas kontemplowac chmury, kaczence i kijanki, puchnace baziami prety wikliny i nie myslec o niczym. Nadrzeczne lachy, ziemia na pastwisku i krowie placki pachnialy wiosna. To byla egzotyka, jak cholera ! Zadne pozniejsze Grecje – szmecje, oceany i wyspy nie daly mi tyle nirvany, co ta polska wies nad Pilica. Poczucie absolutnego bezpieczenstwa – samochodu nikt by nie ukradl, mandatu by nikt nie wypisal, nikt sie nie wyglupial z tablicami “No trespassing”, to bylo pastwisko czyjes, moze panstwowe, moze niczyje, czyli moje. Kto by o tym myslal ? Jak sie pojawil sierzant na rowerze, zapytal: pewexowski ? Pewexowski – powiedzialem. Pociagnelismy Calvadosu, przegryzlismy kielbaska i lezelismy zapatrzeni w chmury, myslac o wiecznosci wlasnego szczescia nad Pilica.
I co ja tu k…a robie ?
A no… jest dystans, zeby ocenic. Bylo takie tango „Juz nigdy….” Swieta racja. I nie musi byc az tak dramatyczna. Wrecz odwrotnie. Chyba to ruski Niekrasow napisal: „Praszczai niemytaia Rossija…..”. Przyjemnie bylo powiedziec polskiemu wopiscie na lotnisku, jak ten zdolny chlopczyk….

Kleofas
18 marca o godz. 4:59
Mily Nemerze !
To nie jest tepe przepisywanie konspektow, Twoja wrazliwosc sie liczy. Ja tez zawsze „lubie sobie posłuchać bardziej niż wyśpiewywanie „swojej duszy” na tubylczą modłę, bo akurat za tym nie przepadam,”. Zdecydowanie natomiast nie przepadam za „kundlami”. Cwane toto i wszystko wytrzyma, jak twierdzil Wankowicz. Nikt go nie poglaszcze, bo parchaty i ma obrzydliwy tupet. Pedza zaraze a „kundel” sie pcha, nieproszony. Takiemu mowia „kto stoi z dala, niech sie nie wpierdala”, a on sie pcha. Przylepia ci sie, jak gowno, do buta i mowi: no, to idziemy razem !
Przylepila mi sie, bardzo juz dawno, do pamieci, Doris Day. Mowia o niej, ze to jedyna biala, ktora tak chwycila swing. Wysiadywala u tatusia, w knajpie dla czarnych, w Cincinnati, jeszcze w szkole, i zarazila sie. Poslalem Ci jej „folder” na wakacje, a tu – jej swingowanie. Nagrala z Les Brown, co to skomponowal dla niej jeszcze, kiedy jako szesnastolatka ruszyla z nim w ture,
„Sentimental Journey”. Posluchaj tego, zwlaszcza aranzacji:



Naklamala, ze jedzie do Shanghaju, a dzwonila z budki. O Shanghaju teraz nie bede, bo choc spedzilem tam ponad dwadziescia lat (circa co miesiac 10 dni) nie jestem ekspertem, jak Blogowicze. Wysylali mi po 3-4 40ft containers miesiecznie, ale o wariacjach ich systemu jakos sie nie zgadalo….
Natomiast, Doris Kappelhoff – zawsze. Piekna, wysoka, aktorka dramatyczna, tancerka, spiewaczka, zadnego alkoholu czy narkotykow, dala wielka mowe w Kongresie o zwierzakach, zwlaszcza piesach, i dostala Medal of Freedom. Na codzien zwana „next door girl”. Mieszka w Kalifornii, mozesz jej wyslac skladke na piesy.
Z podziekowaniem za cierpliwosc, Kleofas

Kleofas
18 marca o godz. 5:07
Nemer
Jest dla Ciebie wpis u red.Kowalczyka, 15 marca, 14.05. Koniecznie przeczytaj. Pozdrawiam.Kleofas.

Kleofas
18 marca o godz. 18:21
Dwoch sie wzielo za Ameryke. Zaden tu nie mieszka, przepisuja z gazet. I wyciagaja bzdety. Ze „grube dupy”, ze „cela z betonowa podloga” i takie rozne. Ze wielkie Cadillacs, ze dwie godziny do pracy. Ze wzieli do pudla za klejenie po scianach….Sam Faulkner by nie wymyslil..Jako material porownawczy, wzieli sobie Danie. Tyz piknie ! Mozna bylo Grenlandie, albo inny Madagaskar. Nie oni. Co za matolki to czytaja ?
Wytykaja jeden drugiemu, ze jeden z Krosna, drugi farbowany itd.
Na koniec dochodza do konkluzji: „Nas USA bedzie bezwglednie rogrywalo tylko i jedynie dla wlasnych interesow – KROPKA.” Tak, dokladnie ! I dlatego – lepiej posypac leb popiolem i stanac w kilometrowej kolejce po wizy, nie wysylac do US prezydenta z glupimi dowcipami, nauczyc premiera, zeby telefon od Obamy przyjmowal nawet w nocy, nie opluwac, nie oczerniac – pokory !
Falicz juz raz sie zblamowal, kiedy odgrywal eksperta od Rosji. Teraz, czas na Ameryke. Opanuj sie Pan, Panie Falicz !

Kleofas
18 marca o godz. 18:30
Antonius 3-18 15.15
Wybacz – nigdy „dlatego bo”. Zawsze „dlatego ze”. Pozdrawiam.

Kleofas
18 marca o godz. 23:09
Andrzej Falicz 3-18 20.35
Nie za bardzo zmalaly. Zra junkfood, walaja sie przed TV i lenia na jogging. Ale – to lower – middle class. Sa jednak przepiekne. Domieszka czarnych i latynosow robi swoje. „Deska do prasowania” tu sie praktycznie nie zdarza. „Piegowatych” tez niewiele. Generalnie – piekne, wysportowane panny i o wiele bardziej moralne niz to, co pamietam z Polski.
UTA przesiedziales pewno na campus, bo i pieniedzy nie ma, i egzaminy czekaja. Tu jest wszystko duze i very American – to prawda. Taka mamy mentalnosc. Szlag nas trafia jak sie czepiaja. To jakby narodowa religia; hymn, lapa na klate, duzy steak, duza chalupa, i duma – we lead the world. Smiech bierze, kiedy wyliczasz te parometrowe mieszkanka. Tu mlodzi czekaja, zbieraja, wyznaczaja tarmin na rok do przodu, ale potem musza miec dom, jakies krzaki, dwa samochody.
Skrzydlate Cadillaki to przeszlosc. Teraz Cadillac robi auta bardziej ekonomiczne niz kto inny. Widzisz, te duze samochody musialy pokonywac dlugie dystanse. Musialy zabierac bambetle i tesciowa. Musialy byc trwale, stateczne i wygodne dla kilku osob na non stop 500-600 mil. Czasem i 1500. A na highway dmucha, boczny wiatr. Stad tradycja.
Porownywanie z Dania, Czechami, Rumunia czy innym „wypierdkiem” nie przemawia. Nie ta skala.
Wiara w tradycyjne braterstwo, przyjazn ma sens, kiedy sie na to zapracowalo. Polska dopiero zaczela a i tak dostala role „glownego harcownika” w bitwie z Rosja. Musi pomoc obdzierac Sovietow ze wszystkich aliantow i dostawcow. Narazie robi to doskonale. Trzyma reke na pulsie. Sikorski, Rostowski, Kwasniewski, zadoktrynowani odpowiednio, dzialaja. Komorowski, tez „zassany”, aby nie przeszkadzal i jest idealny. Tusk sprawny i inwencyjny doskonale tu pasuje. Oby zwariowany narod nie wywrocil wszystkiego do gory nogami i – bedzie dobrze.
Zawsze milo pogadac. Trzymaj sie, Kleofas.

Kleofas
19 marca o godz. 11:16
Andrzej Falicz
Dzien Dobry ! No, to posun sie na tej laweczce i mozemy dalej snuc nasze pierdoly… A nie zapominamy o strefie Pacyfiku ? Tam jest przyszle zagrozenie dla wszystkich z kultury europejskiej. Dlatego Swiat musi pewnie stac na trzech nogach. Zjednoczona Ojropke zapewnia Niemcy, Ruscy pojda w harce a my to potencjal sily. I juz powoli tak sie formuje.
Jak na nasze banialuki, znam Chinczykow bardzo dobrze. Cala ideologia kultury Euroamerykanskiej bierze tu w leb. Instynkt przetrwania przy zdolnosci dzialania za miske ryzu. Nikt przy zdrowych zmyslach nie da im wysokich technologii. Pepegi i kalkulatorki moga sobie trzepac do woli, ale do turbin gazowych, swiatlowodow, biochemii i komputerow nie dobiora sie, chocby sie zesrali. I to bedzie we wspolnym interesie Euroamerykanskim.
Tyle na niedziele dzisiejsza, ide pospac.

Kleofas
21 marca o godz. 0:30
Andrzej Falicz 3-20
http://www.tvn24.pl/-1,1738833,0,1,policja-pomylila-mieszkania-balam-sie–ze-strzela-we-mnie,wiadomosc.html
I Ty tam jezdzisz ?! Nie boisz sie ? Straszny obrazek.

Kleofas
21 marca o godz. 2:54
Ot tak, daje nagranie z kampanii Mitt Romney w Schaumburg. Porownajcie formulowanie mysli, skladnie zdan, ogniskowanie na temacie z tym co slyszycie w Polsce. Porownajcie Romney z Tuskiem, czy Kaczynskim. Roznica jest tak wielka, ze czytane tu wywody o brakach Ameryki wydaja sie byc smieszne.
http://www.c-span.org/Events/Mitt-Romney-Addresses-Supporters-in-Illinois/10737429213-1/
Niewybredne historyjki, powtarzane na Blogu i przepisane z brukowej prasy, miast zniechecac wywoluja zwykla pogarde. Patrzac na Wasze wybryki, grozby i porownania chce sie zapytac: z czym do gosci ?! Gdzie sie rwiecie ?
Piszac tu, nie oszczedzam analfabetow jezykowych, albo brudasow i niechlujow w Polsce. Ale staram sie miec szacunek dla wysilku Polakow w czynieniu lepiej sobie i innym. Obejrzyjcie tego Romney. Porownajcie. Zrobcie wnioski. Moze odrobine skromnosci by sie przydalo ?

Kleofas
21 marca o godz. 3:26
Andrzej Falicz
Jesli mozna, nie powolywalbym sie na na opinie Ron Paul. To jest zero znaczacy kandydat, bez pieniedzy, bez elektoratu i bez talentu. W poprzedniej kampanii skonczyl jako posmiewisko w prasie, w tej bedzie podobnie. Obejrzyj jego wystapienia i zrozumiesz.

Kleofas
22 marca o godz. 21:53
Baba wrzeszczala, doktorek wyl, granaty wybuchaly. Nie warto o huku wywalonych drzwi. Potem na drugim adresie – podobny cyrk. Za trzecim razem sie udalo.
Jesli zgadzamy sie, ze Brudzinski, Czarnecki, Kepa (i paru innych) nie „wyrabiaja mozgowo” w Sejmie, to wiemy, ze i niektore policjanty „nie wyrabiaja”, kiedy leja.
„Piekna nasza Polska cala”,
Sami z siebie robia wala.
Na szkoleniu wojskowym major dawal kartke, sadzal „na rowie” i byla „praca mozgowa dowodcy plutonu”. Czy taki przedmiot wykladaja w Krolewskiej Akademii Szkolenia Policji ?
Najmarniejsza lachmadojda z komisariatu lata do Biura Dowodow Osobistych i do Administracji „na ustalenia.” Lyse emeryty w perukach chodza za podejrzanym. W przeddzien ataku kapralowa w ciazy puka do lokalu i sprawdza obecnosc podejrzanego. „Zdejmuja” go na ulicy, dyskretnie, nawet zonie daja zume do gucia. Ogrom wiedzy, nader skomplikowanej, tak ze delikwenty w Police Academy ucza sie dlugo. Bo gdyby nie – Policja i podkomendni dlugie lata placiliby odszkodowania.
Tak to wygladalo, jak by zrzucili atomowke na zly adres. Jakis fiut potem przeprosil… Ten doktorek ze swoja Dama do konca zycia mogliby miec utrzymanie za odszkodowanie.
Damie naleza sie wyrazy uznania, ze liczyla kazdy raz kiedy wyrzneli ja lbem o podloge – szesc ! Pamiec dobra ! A te porcelanke na jej kly to teraz z Chin sprowadza….Doktorkowi sciagneli gacie, ze nie musial im na lokciu pokazywac. I poszkodowani pozyja, i ich zdolny, (niewatpliwie !), mecenas.
Edukacja policmajstrow przerwala sie widocznie na przedmiocie „Palowanie”, ktory zapamietali z minionego okresu.”Palowanie” zdali, „Ustalenia” opuscili. Nie wiedzialy robaczki o czynia….
Bylo gdzies, ze takich nalotow robia rocznie 600, a pomylek 10. Jak na 40 milionow uposledzonych, 1.6 procenta to niewiele. Nie warto bylo pisac.

Kleofas
23 marca o godz. 10:50
Dramat w przygotowaniu, a nie w wykonaniu. Policjant amerykanski dzialalby podobnie.
Bandyta strzela pierwszy, bez uprzedzenia. Kiedy officer podchodzi do samochodu, ma odpieta kabure i trzyma sie blisko, za plecami kierowcy. Drugi zawsze asekuruje, tez za kierowca i nieco z tylu. Przepisy mowia, ze kierowca ma miec dlonie na kierownicy. Nie siegac do kieszeni. Inaczej – rozwala go natychmiast. To – o kontroli w nocy, wtedy, gdy kierowca jechal drastycznie zle, narkotyki, kradzione auto itp. Wtedy policjant nie zaczyna akcji zanim nie dostanie pomocy.
Przyslowiowe sa zarty z Policji, ze ciagle pija kawe i jedza donats. I rzeczywiscie, wiele miejsc daje im to bezplatnie. Dwa radiowozy zjezdzaja sie bokiem, a officers plotkuja przez otwarte okna. Lubimy i szanujemy naszych „cups”, bo ciagle ryzykuja.
W dzialaniu sa jeszcze bardziej brutalni niz Polacy. Ale – kazda akcja jest perfekcyjnie przygotowana. Bywaja bledy i pomylki, jednak nie slyszalem, zeby dwukrotnie mylili adres. Bywa postepowanie prokuratora, kiedy policjant uderzy lub kopnie lezacego, albo juz „skutego”. Nasi „cups” bardziej boja sie prasy niz przestepcow.
Czterej officers jedli sbiadanie w McDonalds. Wszedl facet i bez slowa zaczal do nich strzelac. Trzech zabitych, jeden ranny. Jakis czas potem, ten co wtedy byl ranny, zobaczyl przez szybe, kolo swego forda zabojce z baru. Natychmiast wygarnal ze swojego colta (przez szybe) i polozyl go na miejscu.
Nie bylo pieprzenia o polityce itd., rozwalil bydlaka i czesc.
Polska groteska polegala na braku przygotowania, partackim rozpoznaniu. A teraz, pisza tu elaboraty o rzadzie i polityce. Tymczasem – sprawdzilo sie polskie lenistwo i „bylejakosc”.

Kleofas
23 marca o godz. 23:01
TJ 21.o1
Policja nie jest do Empatii. Policja jest do wymuszania porzadku. Jak chcesz sie popiescic, to idz do zony.
Policja to aparat ucisku. Ucisk jest potrzebny. Na przyklad nad krwawieniem.
Policji nie pouczaj. Raczej posluchaj.
Jeszcze masz dylemat ?

Kleofas
24 marca o godz. 17:22
Georges53 12.45
Zorzyk, gitarzysto basowy(pamietasz ?), odmerdol Ty sie od Doris Day ! Slyszales ten swing ?



Posluchaj uwaznie, jak gra Les Brown; dla samego akompaniamentu warto !

Kleofas
25 marca o godz. 17:15
George53 3-25 1.56
Przepraszam ! To bylo zartobliwe odniesienie do jednej z pierwszych piosenek Mlynarskiego – nie atak ! Przykro mi, ze urazilem. Pozdrowienia.




Kleofas
25 marca o godz. 17:37
Glos Ludu 3.25 10.56
„Przydało by się trochę statystyki – ile procent zatrzymań (prawnych lub bezprawnych) kończy się w naszym uroczym kraju połamaniem rąk i wybiciem zębów.”
Niestety, jest wrazenie, ze takich danych nie ma. Podobnie, jak w innych krajach.
Pisalem juz, ze podobno w 2012 mieli ok.600 takich interwencji i okolo 10% pomylek.
Winni sa ci, ktorzy dawali im mylne adresy, a „tanie dranie” robili co kazano.
„….polscy policjanci chadzają po szpitalach i czytają chorym dzieciom bajki. Więc jak to jest naprawdę – piękni oni czy bestie?” Jak to gupie chopy: prawdopodobnie jedno i drugie. Trzeba uwazac z tym czytaniem bajek….

Kleofas
30 marca o godz. 17:25
Lex
Sprawdzilem – dziala !