Saturday, May 14, 2016

Kult wodza


Komentarze z blogu En Passant

Przyleciałem do Leningradu, zawiedli do pięknej żyrandolowej sali i młody (po placówce w Japonii) wilk powiedział: no, to tu będziemy walczyć.  Natychmiast zwróciłem się do ich szefa resortu z obiekcjąże „ja z tym panem nie chcę rozmawiać. Ja przyjechałem do was pomóc (a nie mieli kopiejki), a ten mi tu zapowiada wojnę.” Zabrali go natychmiast. Z czasem przyuczyłem ich do otwartości, szczerości, współpracy. Wilcze obyczaje poszły „k chertovoi materi”. Wielokrotnie Rosjanie nastawieni podejrzliwie i agresywnie, przejmowali ton przyjaznej współpracy. Putin jeszcze się na ten kurs nie zabrał, ale Medvedev „rokuje”. Wyrobi się.

Mimo ogromnych pieniędzy z nafty i gazu Rosjanie nie panują nad sytuacją. Coraz lepiej widaćże „zamordyzm” w carskim stylu, bez powszechnej demokracji w systemie, prowadzi do upadku.  System jest budowany od góry, przez zarządzanie, a nie oddolnie, przez demokratyczne struktury władzy i produkcji. Jeszcze ciągną, dzięki złożom gazu i ropy. Putin rzuca forsą, gdzie nie pojedzie, a naród, po każdej takiej wycieczce go kocha. 

Sfera wytwarzania, przetwarzania, generowania produkcji i obrotu „leży martwym bykiem”. Handel ostry, aktywny, oparty na oszustwie.  Powszechna, niewyobrażalna korupcja i biurokracja. Chamstwo wrodzone, nieświadome. Gruboskórność i cynizm. Kłamstwo kwitnie. Honor, godność, poszanowanie własności są tylko na pokaz. Tamże – uprzejmość, współczucie, tolerancja.  Idzie powszechna „pokazucha”, jak „potiomkinskie derevni”. „Rewizor” w każdej gminie i powiecie. Skrajny nacjonalizm i bandytyzm narodowościowy.

Putin i Medvedev chodzą, spiesznym, rozkołysanym, marynarskim krokiem i wymachują rękami – po sołdacku.  Stawiają zbyt duże kroki. Nawyk z armii. Pod stołem dają koncert „wygibasow”!  Kontrola mięśni twarzy jest już wyuczona w dzieciństwie, perfekcyjna na Dalekim Wschodzie.  Tysiące razy negocjowałem, uważnie obserwując przeciwnika i zawsze miałem wskazówki za darmo. 

Samokontroli uczą od dziecka. Medvedev jest inny. Nie wychował się w KGB. Nie ma martwego spojrzenia węża i potrzebuje jeszcze trochę czasu, żeby się wypolerować. Różnica wzrostu. Chciał nie chciał – na każdego działa. 

Nasz prezydent siedzi, czy stoi jak odlew, kiedy interlokutor zdradza napięcie ruchami dłoni, galopem pod stołem, siedzi rozkraczony, lub przekłada noga na nogę.  Niekontrolowana mimika. Tak jest w każdej rozmowie z obcym prezydentem, czy premierem. Drastycznie to widać u Medvedeva i Putina. Brak przygotowania i ogłady.  McCain patrzył Putinowi głęboko w oczy i widział KGB. 

Prostactwo.  Putin zaproponował Obamie widok za oknem i pierwszy wstał. Burek. Obama, profesor prawa, trenuje do każdych rozmów, zwłaszcza za granicą. Ogląda siebie na video, ćwiczy dialog, uczy się idei i zdań na pamięć, a kosztuje go to wiele pracy.

Instytucja i kult wodza trwają w Rosji do tej pory z miłościwie panującym imperatorem Putinem, który nie jest głupi i wie, że jego słowiańskim narodem inaczej rządzić się nie da. To samo wiedział Tito o swoich południowych Słowianach i razem z Rankovicem trzymał ich „za twarz”. Kiedy odszedł, to w beznadziejnym słowiańskim samounicestwieniu do nie dawna nie mogli się pozbierać, a burdel mieli, jak rzadko.

Świat sie zmniejszył, Rosjanie wprowadzili niby swoją demokrację, ale wódz rządzi i, mimo takich czy innych opozycji, jest szanowany i popierany przez masy, które jak ulał pasują do znanego porzekadła. A kiedy protestują, to zawsze przeciwko sprawie, a nie wodzostwu. Ich „Bóg, car i Rossija” trwa. Ładnie o tym pisał Dostojewski. „Bóg trojcu liubit” mówią też i głosują na Putina jakby 80 lat temu głosowali na Stalina.

Ciekawe, że polska bezpieka tak się miała do „zdradzieckiej”, jak manna kaszka do spirytusu, ale tamci lustracji nie mają, bo po pierwsze – wódz by sam na siebie bicz ukręcił, a po drugie – „na kakoi dubowyi” im awantury, jak w Polsce. Polacy wrobili się w demokrację, do której nie dorośli i mają, co mają. Może by jakiegoś Wodza wybrali?

Tarcza to PR i dla US, i dla Rosji, i dla Polski. Putin pojechał, potem się poodgrażał – pod własną widownię. Zanim on te zardzewiałe trzy czołgi pod Krolewiec by przetaszczył, albo samoloty, do których i tak nie ma części zamiennych, albo dodał rakiet stawiając jedna na drugiej, bo już miejsca brak, 150 dni będzie trwało, nowe rzeczy się pojawią i rozmyje się wszystko, jak zwykle. I co te atrapy pomogą?  

Bush pojechał, wysypał helski piasek z butow i zapomniał o czym to z tymi Polakami było…W Waszyngtonie od wiz zaczął, bo to akurat mu przypomnieli na 5 minutowym briefing przed rozmową z Polakami. A Tarcza i Patrioty... Tak, tak, pomożemy…A Kongres pieniędzy jeszcze nie dał i chyba nie da.

Europa dalej się gmatwa w swojej marmoladzie, Rosja trwa i ma dla publiki papierowego tygrysa, Amerykanie, jaki prezydent nie nastanie, widząże są do przodu, a Polacy? Powoli dojrzewają do IV rozbioru. Dla dobra samej Polski i wszystkich, rozparceluja ich, żeby więcej nie rozrabiali. I znowu będą na trawniku siedzieć i czekaćżeby podpisać własny koniec. Od wieków byli na tarczy, dlaczego miałoby być inaczej?

Jedyne, co Polska mogła zaoferować Światu: Solidarność i Wałęsa, są deptane przez samych Polakow. Nie wolno pisać: Głupi naród, to jak o tym narodzie pisać? Nie wypada odnieść do wad genetycznych, to do czego odnieść, do śmietnika? Nie wypada tysięcy związkowców nazywać: kretyni, to jak nazwać? Trzeba Polskę szanować, za co?

Niestety nadzieja się nie sprawdzi. Cud się nie stanie. Pan Bóg zmieniał wodę w wino, uzdrawiał chorych, ale zawsze tylko indywidualnie. Naród polski stworzył głupim, by ten się żarł i zażarł do samounicestwienia. Zbiorowego uzdrawiania nie będzie. Charakter narodowy pozostanie na wieki wiekow. Amen.

Polakom putinowski zamordyzm by pomógł. Słowianin nie powinen mieć wyboru, bo się wścieka, że ma wybór i dostaje małpiego rozumu. Podświadomie woli, kiedy decydują inni. A jak decydują, popowstaje, powalczy, poprotestuje, ale potem dalej robi, co powinien. Wszystko ważne w polskiej historii było decydowane przez innych.

2007-2012




Monday, May 18, 2015

Biologia historii


Komentarz z blogu En Passant


Drzewo potrzebuje czasu, żeby wyrosnąć i konstruktywne, zróżnicowane społeczeństwo potrzebuje czasu, żeby się uformować.  Cywilizacja w Europie zaczęła się od zachodu, dzięki warunkom geograficznym, i tak to idzie.

Kiedy kraje Europy wschodniej miały jakie takie osiągnięcia, jako państwo? Pod rządami silnej ręki tzw. wodza. W Rosji: Iwan Groźny, Piotr I, Ekaterynka, batiuszka Stalin, przez Chruszczowa i Breżniewa, a potem zaczęła się degrengolada komunizmu i nastąpił rozpad imperium.

W Polsce krótko porządził Wódz na siwym koniu, przedtem i potem nawet wolności nie było. Ukraińcy do tej pory za łby się biorą: Juszczenko czy Janukowycz? Białoruś spokojnie trwa w postkomuniźmie, bo Łukaszenko trzyma za mordę. Jugosławia, trzymana w ryzach przez Tito, radziła sobie nieźle póki go nie zabrakło. Potem wszystko się rozpadło i awantury trwaja do tej pory.

Czechom, już gramatykę Niemiec napisał i wyrośli w niemieckim porządku. Słowianie mają to do siebie, że: albo wódz, albo burdel. Nie dorośli do dyskusji, powściągliwości, kompromisu, trwałości decyzji. Za około sto lat może dorosną.

Może to i dobrze, że w Polsce każdy ma swojego Wodza w swojej partii? Może to jest postęp w procesie ewolucji? To już jest jakaś dyscyplina, nie narzucona siła. Proces jest ryzykowny, bo czy wytrwają w nauce demokracji zanim sami się nie rozłożą, a inni nie pomogą?  Czas pokaże.

Skoro tych Słowian wyliczamy, to jeszcze: Słowacy, Słoweńcy, Chorwaci, Serbowie, Bośniacy, Czarnogórcy, Czesi, Macedończycy, Bułgarzy (przyszli znad Wołgi w VI wieku).

Właśnie w XVI wieku (1510, Biała Góra) przez waśnie wewnętrzne poszli pod tureckie jarzmo na ok.400 lat. Ci, którzy mieli władzę niemiecką (Słoweńcy, Chorwaci, Czesi), a w Polsce – Poznaniacy i Ślązacy, do tej pory są bardziej logiczni, zdyscyplinowani i konstruktywni, niż reszta. Im bardziej na wschód, tym było gorzej.

Polska w XVI wieku była nie lepsza niż teraz. Zaczęła się „złota wolność szlachecka”, najazdy i zajazdy, a już w XVII wieku na sejmie mieli „jurgelt” (kupowanie głosów przez Niemcow po pięć grajcarów od łebka) i wreszcie ich rozparcelowali. Przecież w XVI wieku padły słowa ”O, nierządne królestwo i zginienia bliskie, w którym ani prawa rządzą, ani sprawiedliwość, ale wszystko złotem kupić trzeba…”.

Wodzów zawsze mieli wspaniałych. Do szabelki. Tak, jak wtedy nie potrafili stworzyć struktury państwa, tak teraz borykają się z tą demokracją.

Bardzo ładnie, że te partie się ośmieszają, żrą, kłócą, że blog kipi od polemik, że Passent miesza bez litości – niech się warzy ta zupa. To jest właśnie biologia historii. Jak już mówiłem: albo zdążą, albo nie zdążą. Bóg raczy wiedzieć. I – Matka Boska, która kocha swoje dzieci… Jak nie zdążą, to znowu im zostanie „Matka Boska i skrzypce”.

Białorusini i Ukraińcy? Dogadywać się? Kompromis?  Instynkt polityczny i państwowy?  Działać współnie? Białorusini siedzieli na swoich bagnach warząc miód i smołę przez wieki, albo pod Polską, albo Rosją! Do momentu egzekucji sovietów państwowość im nawet do głowy nie przychodziła!

Ukraińcy, tragiczny naród powstały właśnie w XVI wieku, z pańszczyźnianych uciekinierów, żył dziko, w niewoli i ciemnocie do dwudziestego wieku. Pierwszą książkę w swoim języku napisali ok. r.1920. Teraz mają państwo i co się tam dzieje? Juszczenko, za żoną, ciągnie do Waszyngtonu, Janukowycz, za swoimi sekretarzami – do Moskwy, za łby się biorą w dumie, jak Polacy, przy sanacji, w Sejmie się krzesłami prali. Słowianie uczą się rządzić. I kto tam mieszka – płaci cenę.

Dalej uważam, że Słowianie nie potrafią się organizować. Zwłaszcza Polska, Rosja, Serbowie, Białoruś i Ukraina.

Okon

19 lipca 2006 roku