Wednesday, May 18, 2022

 KLEOFAS

3 października o godz. 4:14

Mysle nad tytulem…

….zanim wymysle, napisze co mysle, a mysle, ze: to jest fajny blog, bo wpisy wchodza „od reki”, bez czekania na moderatora, promotora, cenzora, konduktora i – bardzo wazne – akceptacji ! Akceptacja po kolacji, a Ty siedz i czekaj….Nie sa tu jednak mile widziane wpisy z wulgaryzmami, ordynarnym jezykiem, epitetami itd, wiecie o co chodzi. Nie akceptujemy obrazania innych. Tepimy rasizm i fanatykow. A poza tym – Dobrej zabawy !

Kleofas.”

Tuesday, May 18, 2021

Wspomnienie 18 maja 2021

Lex i Kadett czesto dyskutowali z Kleofasem na blogu Esta Regular.  Kiedy Lex zamiescil na blogu Esta Regular piosenke "Just a closer walk with Thee", Kleofas napisal aby mu nie przeszkadzac, bo slucha jak Mahalia Jackson wykonuje slynny klasyk. 


1 listopada 2013 Kadet napisal wspomnienie rozmow z Kleofasem i zapalil swieczke.

"1 listopada o godz. 19:40


Wspomnienie G. Okonia vel Kleofasa

Był tu z nami i między nami klika lat. Te ostatnie dla niego, jak się okazało, lata życia mógł spędzić na odpoczynku po trudach pracowitego życia pełnego sukcesów w całkiem inny sposób. Mógł wylegiwać się np. w cieniu parasola na plażach Hawajów lub Bali, ale wybrał spoglądanie z oddali na Polskę tyleż życzliwym jej, co i zatroskanym o jej losy wzrokiem poprzez Internet.

Tu się też poznaliśmy. Ta znajomość internetowa przerodziła się z niewiadomych dla mnie powodów w zażyłość i coś więcej. Składały się na nią wieczory i noce zarwane, spędzone na długich pogaduchach z Kleofasem. Lgnął do ludzi i umiał ich sobie zjednywać bez względu na kolor ich skóry. Miał do ludzi stosunek przyjazny, otwarty, ale i ostrożnie krytyczny, zabarwiony zawsze jowialnym, ciepłym humorem i soczystym dowcipem. Wymagał od innych nie więcej niż od samego siebie. Zawsze witała mnie jego roześmiana twarz, znamionująca radość z kolejnego spotkania i szacunek do rozmówcy.

Należał do chlubnych wyjątków. Z powodu fizycznego oddalenia od Polski, jak i wyborów życiowych strzegł się przed pouczaniem rodaków, powściągał swe opinie w sprawach politycznych, uznając, że ma do tego dość ograniczone prawo. Sam nakładał na siebie to ograniczenie.

W sprawach polskich wypowiadał się w sposób ogólny, za którym kryła się trudna do ukrycia inspiracja i przekonanie, że Polska nie jest mu obojętna. Jak każdy z nas miał swoje sympatie, ale nie wścibiał nosa w polski garnek, nie agitował, nie ujawniał nachalnie swoich faworytów politycznych.

Z niezmiennym zadziwieniem obserwował ludzi, którzy żyjąc z dala od miejsca urodzenia, angażowali swoje emocje po jednej ze stron zaostrzającego się konfliktu. Był przeciwny konfliktowaniu rodaków, napawało go to niepokojem i złością, w których uwidoczniał się lęk przed powtórką z historii.

Całym sercem pragnął Polski stabilnej i nierozdzieranej przez rodaków na strzępy, zaradnej, zasobnej, uporządkowanej instytucjonalnie. Nie mógł Kleofas pojąć tego trwania w bałaganie organizacyjnym i chaosie, nie mógł np. zrozumieć dlaczego nie ma w Polsce rzecznika, umiejącego referować posunięcia rządu.

Często jego wypowiedzi w sprawach polskich rozumiano opacznie – jako wywyższanie się, jako prowokacje, a był to tylko wyraz swoistego rozdarcia duszy pomiędzy przykładną lojalnością obywatelską Stanom Zjednoczonym i naturalnym sentymentem do miejsca swych przodków, swojej młodości, skąd życie wyrwało go na dobre z korzeniami.

Pod koniec bujnego życia, gdy mógł spokojnie już usiąść na laurach spełnionego biznesmena, te korzenie odezwały się w nim i do pewnego stopnia zawładnęły jego namiętnością do wspominania miejsc, w których się wychował i którymi nasiąkł. To dało mu asumpt do założenia autorskiego bloga.

Tam już mógł był sobą, tam czuł się nieskrepowany. To było miejsce jego niezliczonych powrotów do ukochanej Warszawy. Bohaterom swoich felietonów nadawał cechy ludzi zapoznanych w starych zaułkach i podwórzach nadwiślańskich Powiśla i Pragi, wkładał im w usta całe frazy, które utrwaliły się w jego niebywałej językowej pamięci kształtowanej przez podróże. Napodróżował się Kleofas sporo i chętnie dzielił się ze mną swoim doświadczeniem biznesmena i podróżnika. Tam, na swoim blogu odtwarzał z pietyzmem scenki, które jak żywe zachował przed oczami.

Kleofasie, zapalam Ci tu [']. Niech oświetla pamięć po Tobie. Tę prawdziwą zapalę gdzie indziej."

Monday, May 18, 2020

Prezio Rządzi!

(tekst opublikowany 11 kwietnia 2011 roku na blogu Esta regular)
Pan profesor Jaroslaw Kaczynski "robi w konia" caly sztab od public relations w polskim rzadzie. On sie nimi bawi a oni sie sierdza. Trzeba przyznac, ze genialnie wykorzystal nosnik - warstwe niezbyt wyksztalcona, ale mocno zaangazowana i nieobliczalna. Teraz rzuca kolejne hasla i liczy frekwencje na Krakowskim. Jego koszty sa minimalne w porownaniu z apanazami specjalistow rzadowych. Taki back response przy groszach z prywatnych kieszeni to wzor niedoscigly dla General Motors, Chanel czy Coca-Coli.


Siedzi sobie w fotelu, glaszcze kota i wymysla kolejne hasla. Wie, ze masy za nim pojda. Jeszcze nikomu jeden trup sie tak nie oplacil, jak blizniak blizniakowi. Zamiast pobic konkurenta pomyslem, rozne profesory-madrale i politycy analizuja moralne aspekta jego dzialan. Szczyt naiwnosci i glupoty to dzisiejszy"wyklad" pana profesora Kuzniara w TOK FM. Zwierzal sie "swiety naiwny", ze nie rozumie - skad te tlumy ? I wyrokuje: "wszyscy co to urzadzaja pojda do piekla (!)" Doradca prezydenta tak mowi ? Przecie to posmiewisko.

De facto Prezio szarpie Polską jak pies czapką. Raz go wewte raz go w tamte, raz go ch....m raz go miodem, genialny kuglarz. Ma na podoredziu zgraje, niedouczona i prymitywna, ale posluszną. Co im nie kaze robic - wykonują. Jaki PR Guru ze Stanow potrafilby zebrac na Krakowskim kilkutysieczny tlum za darmo ? Malo, ze zebrac, posylac ich po calym miescie jak stado ogarow. Blaszczak, Hofman, Kepa, Bielan - glupie to, ale posluszne i pracowite. Czy tuskowe madrale tego nie widza ? Nie rozumia ? 

Postawil na instynkt i charakter narodu. Rzad stawia na racjonalne myslenie. Prezes sam nie wymyslil. Z tego zyje KK od wiekow. Z tego wyrosl komunizm. Na tym wyjechal Walesa. A rozne Kuzniary i Nalecze trudza sie i brudza bez skutku. Haslo, panowie doradcy, chwytliwy koncept, nierealny ale - atrakcyjny ! Nie o nakarmienie tu idzie. "Gonic kroliczka !" Lump, kibol, fanatyk, dewotka, moherowa babcia, pijaczek i byle awanturnik uwielbiaja proces. Narkotyzuja sie rozroba. Bo to jest w zasiegu reki. Wystarczy zrobic transparent i wyjsc przed Palac - sukces gwarantowany. Wystarczy wyc "Na  Moskwe !", "Tu jest Polska !", Chcemy prawdy !" i inne bzdety, i masy to kupia.

Sa specjalisci od public relations, ktorzy to potrafia. Zeby wypracowac koncept, w tym przypadku, nie trzeba zmudnych field research, testowania opinii, zbierania danych, wystarczy wyczuc co chwyci. Jednemu Bozia dala i wyczuje, jak Prezes, innego moga uczyc, tarzac w pieniadzach i motywowac, i nie wymysli. Trzeba cynizmu i intuicji. Wystarczy pamietac jak to robili Kennedy, Reagan, Obama, jak z alaskowego zadupia wyjechala Palin. Wystarczy pamietac, ze Chrystus obiecywal "gruszki na wierzbie" i wygral z cala cywilizacja, ze palestynskie mamusie sla synkow na smierc w imie pustych obietnic. Na tym jada wszystkie religie swiata.

Panowie neudacznicy z rzadu, robaczki przyziemne - uczcie sie katechizmu !

Saturday, May 18, 2019

Fragmenty komentarzy z maja 2009 roku

Wszystkie komentarze sa dostepne na blogu Kleofas.blogspot.com

Blog En Passant

G.Okon, Kleofas

Esta regular, Kleo

2009, Maj


G. OKON
6 maja o godz. 19:06
Sierzant stanal przed kompania i dal credo:
„Ile bym sie wam nie natlomaczyl, ile nie naprosil, ile nie narozkazylal, wy ciagle swoje: kurwy i wodka, kurwy i wodka…. Jak dzieci. Jak te dzieci…”
Wymadrzam sie, bo trzeba bylo rewolucji osobistej przez „zmiane miejsca pobytu”, zeby sie tego wyzbyc. Od lat pisze, ze Polacy nie dorosli do cywilizacji. Komedianci sa. I to niezli. Ale kultura? Demokracja ? Poprawnosc ? Nie dorosli jeszcze. Ruski absztyfikant biegl po peronie z placzem: „Nie izmeniaj, proszu nie izmieniaj..Nie izmeniaj, ja tebia liubliu !” Wpadl na slup, w leb sie trzasnal i zawyl: „A zejebis’ ty w dosku !” Czego i kochanym ziomkom zycze.

G. OKON
8 maja o godz. 1:59
Jedyne co Polska mogla zaoferowac Swiatu: Solidarnosc i Walesa, sa deptane przez samych Polakow. Nie wolno pisac: Glupi narod, to jak o tym narodzie pisac ? Nie wypada odniesc do wad genetycznych, to do czego odniesc, do smietnika ? Nie wypada tysiecy zwiazkowcow nazywac: kretyni, to jak nazwac ? Trzeba Polske szanowac, za co ? Awanturnictwo zwiazkowcow idzie za przykladem rozrob Premiera z Prezydentem. A Swiat patrzy. Patrzy i zapamieta.

G. OKON
8 maja o godz. 2:46
Spokojny,
Panie redaktorze Passent,
Az mi niezrecznie poprawiac Pana komentarz ( do poprzedniego wpisu ) o tym co napisala Agnieszka Osiecka. Slogan byl: Coca-Cola To jest To. Nie “Coca”. “To jest to” bylo podsuniete Autorce, w rozwinieciu “It’s the real thing” (to z kolei bylo wziete z “It’s the real thing in the back of your mind…”. Loretta Lynn) bo nie miala czasu zrobic tekstu jingla, do ktorego byl potrzebny slogan. Pojawil sie w Polsce w 1972. Potem, powtarzam Potem, chyba rok pozniej, firma rzucila na rynek swoje “Coca – Cola. This is it !” Sciagneli z wersji polskiej, ale poniewaz za nia zaplacili (smieszne 15,000 zl) Pani Osiecka nie mogla dochodzic praw autorskich. Naleznosc poprosila przekazac na konto Domu Malego Dziecka Panstwa Bochniakow i dzieci mialy wakacje nad morzem. 

G. OKON
8 maja o godz. 16:52
Glupota kazdego przydajacego zaslug dzialaczom Solidarnosci za pokonanie komunizmu jest zrozumiala. Polska masa poszla za inicjatywa polityczna i finansowaniem innych. Raz w historii byla niepodzielona. Na pamietnym spotkaniu Reagana z Papiezem w Rzymie U.S. zagwarantowaly pieniadze i dalsza pomoc CIA a Papiez postawil do dyspozycji kler (daleko bardziej efektywny niz CIA) i operacyjny transfer pieniedzy do Polski. Po latach U.S. mogly dokonczyc demontaz. Byl moment i musieli go wykorzystac. Ani Sovieci ani Polacy, ani Demoludy nie mialy pieniedzy na dalsze utrzymywanie walacego sie systemu. Populistyczne zdolonosci Walesy, Kuronia, Michnika zuzyto umiejetnie. Reszta dzialaczy Solidarnosci poszla jak stado za nimi nie zdajac sobie sprawy, ze ich rola jest czysto instrumentalna. Nareszcie Historia dala im szanse byc widocznym w sensownym dzialaniu. Dojrzalosc polityczna i instykt samozachowawczy kazalyby Polakom wziac co Historia im dala, obmurowac, poswiecic i trzymac jako chlubna przeszlosc narodu. Wykorzystac te jedyna niepowtarzalna szanse. Oby Narod to wreszcie zrozumial. Oby byl godny imienia Narod a nie – stado popaprancow. Taka propagande polityczna winny upowszechniac partie polityczne w Polsce. Nie blaznic sie „zaslugami” jednostek, rozrobami, nie pokazywac Swiatu swoich najgorszych wad. A od przyjaciol Blogowiczow oczekiwalbym tego samego. Nie tracic z oczu azymutu. Bo znow bedziecie posmiewiskiem a waszych imion nikt nie bedzie pamietac.

G. OKON
12 maja o godz. 18:39
Dlaczego nie obchodzi sie Rocznicy Maja 1945 roku ?
Jadlem ten PRL, jadlem poki jadlem za pieniadze rodzicow. Potem zaczalem sie zastanawiac dlaczego marnuje wlasne zycie bo nigdy, bez kombinacji, kradziezy, strachu ze za to zamkna, nie „zjem” telefonu, mieszkania, samochodu, dalekich krajow itp. Dlugo rozwazalem czy powszechny niedostatek jest wynikiem glupoty KC, czy madrosci Sovietow. Wnioski byly oczywiste – wynikiem mojej wlasnej glupoty, ze tam siedze, narzekam i nic nie robie. Stosunki miedzy ludzmi byly obrzydliwe: klamstwo, niesolidnosc, lenistwo. alkoholizm. Wynioslem sie i to byla najwazniejsza decyzja w zyciu. Mozna bylo tez wlaczyc sie do „walki o lepsze”, ale szanse na mglisty sukces byly zadne. Porownywalem Wschod i Zachod. Jedno bylo pewne: socjalizm czy komunizm nie przetrwaja. Zachod czyli kapitalizm wygra. Tzw Polska Ludowa nie przetrwa wiecej niz 20-25 lat. Powazny Pan Profesor, ktoremu to powiedzialem w 1965 roku, bal sie nawet komentowac. Mialem satysfakcje kiedy zadzwonilem do niego w 1995, bardzo sie ucieszyl bo pamietal i przyznal, ze w 1965 „taki smarkacz” dal mu duzo do myslenia. Pan Profesor, juz w wolnej Polsce, wlaczyl sie do rzadzenia krajem, byl na pierwszych stronach gazet i – w kolejnej rozmowie, juz w 2007, przyznal ze „zmarnowal sobie zycie”. Prosciutki, szablonowy schemat, jak tysiace innych.
Teraz, prosze wszystkich co to czytaja o powiedzenie mi krotko: dlaczego nie ma rocznicy 1945 ? Dlaczego problem Gdansk – Krakow ?Dlaczego polska prasa az huczy od awantur miedzy Premierem a Prezydentem ? Dlaczego Polska sie osmiesza co krok ? Czy jest to oznaka glupoty narodowej ? Degradacji charakteru Polaka w Polsce ? Nie prosze o wiecej analiz, prosze o jasna odpowiedz na moje pytania. Glupi ? Uposledzeni genetycznie ? Czas ? Znowu trzeba poczekac kilkadziesiat lat zanim narod zmadrzeje ? Po prostu nie wiem, nie rozumiem. Z gory dziekuje za opinie, ze to ja jestem glupi i nie rozumiem – w porzadku. Ale – dlaczego Polska jest taka?! Czy jest szansa, ze znormalnieja ?

G. OKON
13 maja o godz. 15:45
Jacobsky
Jasny Gwint
Waldemar
„Gadal dziad do obrazu…” gdzie ja – dziad a Wy piekny swiecacy obrazek polskiej mysli. Piszecie nie na temat ! Jak 12-go maja, dalej prosze o oswiecenie mnie, nieuka, jakie sa TERAZ przyczyny marnosci Polakow ? Wymienilem 5-12-2009. Jacobsky – po francusku i enigmatycznie – dalej nie wiem, Jasny Gwint – ze sie „upaslem” i nie jestem w kraju – dlatego pytam ! Waldemar – ze „naskrobal” ale nie wyslal…; to wyslij ! Elaboraty o tym co bylo ida bez konca ale nikt nie odpowiada co jest TERAZ ? Nie potraficie mi powiedziec ? Prosze, przeczytajcie moj wpis z 12 maja i odpowiedzcie NA TEMAT. Na moja pokorna prosbe i rownie pokorne pytania.

G. OKON
13 maja o godz. 16:10
Jacobsky
Jasny Gwint
Waldemar
Przeczytalem Dumania Narodowe Pana red. Szostkiewicza i Czyj bedzie Czerwiec ? Pani red. Paradowskiej i dalej nie wiem. Oni robia to co wy: miedla przeszlosc. „Taniec Chocholow” ? Do marnosci Polakow dodam: Gorzkie Zale i bez konkluzji. Epidemia czy co ? Skaza na mysleniu ? Te dymania narodowe zywcem z „…a moze bysmy co zasiali ? Ale co ?” Nie zdolni do pragmatyki ?

Friday, May 18, 2018

Best of blues

Esta regular, Kleo




Thursday, May 18, 2017

Blogowe rozmowy

Z blogu En Passant

Tak przyjemnie było dostać Twoje życzenia – dziękuję! Skoki benzyny to chleb powszedni. Zawsze przed świętami,wakacjami itp. Zwróciłeś uwagę, bo prawdopodobnie pojechaliście samochodem. Na codzien się tego nie czuje. To mały składnik budżetu.
„Parterową Amerykę” polecałbym każdemu na Blogu. To jest prawdziwa twarz kraju. Zresztą, Twoja Córcia uczy Cię na codzień, wiesz.
Nie mam pojęcia o polskich media w US. Nie wiem co mówią, i nie bardzo chcę wiedzieć. To daleko, nie mainstream.
Z przyjemnością obejrzałem Tuska w UE. To mądry chłopak i nie widzę dla niego konkurencji. Miejscami, o Europie mówił, jak nasz Obama o Ameryce. Uśmiałem się. Podwędzili naszemu ten patent. Ale – bardzo dobrze, daj im Boże. Również zauważyłem, że w jego słowach był pewien, mocno stonowany, antyamerykański odcień. Trzeba dobrze pozorować swoją niezależność, żeby mieć więcej zaufania od Ruskich.
Ten Ziobro to schmock. Nigdy mi się nie podobał. „Ogródkowy podskakiewicz”. Ciekawe czy już się po obcemu naumiał, jak mu Prezio przykazał? A w Polsce rozróba za rozróbą. Mam zabawę.
Bardzo serdecznie pozdrawiam, Kleofas.

W dniu 10 kwietnia 2010 zginęła Natalia Januszko, Barbara Maciejczyk, Justyna Moniuszko, Artur Ziętek, mjr Robert Grzywna i kpt Arkadiusz Protasiuk.  Młodzi, odważni ludzie. Symbolicznie, przez ten blog, przynoszę swój żal i współczucie ich bliskim.

Na Zaduszki kpt Wrona odprawił 200 osób do domu. Zamiast na cmentarz. Wrona automatycznie wypuścił z pamięci procedurę i wykonywał, jak na symulatorze. Kpt Protasiuk nie miał ani procedury ani symulatora. Wrona lądowanie na brzuchu „miał w małym palcu”. Pamiętajmy w Zaduszki o kapitanie Protasiuku.

Odezwałem się po słowach „ci zza Wielkiej Wody”. To, i owszem, mnie dotyczy, natomiast pojęcie „Polonia” wydaje się być niewłaściwe. Wyszedłem z kraju kolonialnego, który poza kłopotami nic mi nie dał. Tzw Polonia to nie moje sprawy. Oburzyło mnie Twoje dość aroganckie żądanie, żebym płacił.
Przede wszystkim, umowa o niepłaceniu podwójnych podatków to instrument stosowany w wielu krajach. Nie wypada żądać czegoś, co jest sprzeczne z aktem normatywnym.
Mógłbym Cię łatwo wykpić, że n.p. cegiełkę kupowałem, i owszem, na żądanie w ciemnej ulicy: Panie, kup pan cegłę…Albo, że „Polonia ratowała …..” itd. Owszem, ratowali bo mieli w tym zwykły interes. Mój jedyny interes w Polsce, to język i kontakt z miłymi ludźmi.
Piszę jednak z szacunku do kolegi z Blogu. To, że przez prawie czterdzieści lat, nie widząc nawet na chwilę Polski, używam Waszego języka, jest dobre dla Polski. I za to oczekiwałbym raczej uznania, zamiast ordynarnego wręcz żądania: „Za patriotyzm….za niegłodną młodość i wykształcenie”. Patriotyzm tu, to demagogia, a co ty wiesz o mojej młodości i wykształceniu?
Sugeruję, jeśli można, odrzucić demagogię i obiegowe slogany bez pokrycia i spojrzeć na sprawę trzeźwym okiem.
Z szacunkiem.Kleofas.

Rany Boskie, tyle wrzasku o nic! Porównywali Panowie Independence Day z polskim Świętem Niepodległości? Czy ktoś w Polsce stanąłby na baczność przy Mazurku Dąbrowskiego? Czy zachowana by była należna powaga? Partii, stronnictw, ugrupowań politycznych i faszystów mamy tu od cholery, ale nie ma awantur na 4. lipca.

Ujął mnie wpis z 15.06, gdzie jest -”Bardziej podziwiam owych rekinów giełdowych jak Soros, którzy potrafią zdobyć olbrzymi majątek i nie gdzą o tym jak ten majątek należy zdobywać.-”
Pieniądze robi sie dwoma palcami: kciukiem i wskazującym. I cieżką pracą. Tego, co się nasłuchałem teoretycznie, starczyłoby na rolki papieru toaletowego od Ziemi do Księżyca. Z przystankami w Polsce i US. Ten wpis z 15.06 można podpisać i opublikować. Trzeba być rzadkim idiotą, żeby innym opowiadać jak się zarobiło swoje pieniądze. Natomiast należy im radzić. Kiedy płacą. Na tym dopiero się zarabia!

Ze wzruszeniem kibicuję blogowym ekspertom. Najbardziej rozczulają mnie specjaliści od Ameryki. To jest elita!
Nie ma takiego, który potrafi Ją zrozumieć i ocenić. To jest żywioł nie do przewidzenia.  Swoje wiem – jedzie po sinusoidzie, co trzy – cztery lata zwrot. I tyle. Ale – jak ktoś lubi bajki i wróżenie z fusow – sky’s the limit!

A może by zmienić nazwe Blogu na „Blog niewyżytych księgowych”? Albo „Blog wywalonych buchalterow”? Albo zapytać: to co wy tu wszyscy robicie, jak tam się Polska wali?!

Chamski, bezczelny i jawny rasizm w polskiej prasie jest nie do uwierzenia. Jak inaczej określić wypowiedź red. xxx o premier Angeli Merkel:
„….bowiem to, że Angela Merkel ma mało fantazji, jest raczej osobą sztywną i mało elastyczną umysłowo tego się chyba wszyscy spodziewaliśmy, bowiem jest ona Niemką.”
Za taki „wynalazek etnograficzny” pani xxx straciłaby w US pracę natychmiast.
Ta młoda osoba wiedzie się w wywiadach obcesowo wobec indagowanych polityków i dziennikarzy. Nie należy, ale wytknę jej prymitywy temperament i improwizację ad hoc. Nie zna podstaw własnej roboty; nie dopuszcza rozmówcy do głosu, przerywa mu w pół zdania, kończy jego zdanie, robi wtręty i dygresje nie na miejscu (a niby dowcipne), przez 80% wywiadu słychać ją, a nie rozmówcę. Do tego miny – nieustannie, natrętnie, głupawo. Co drugie zdanie podkreśla plusy yyy (wiemy, wiemy…). Wymusza na producencie programu swoje własne zdanie i opinię.
Nawet dziwne, że autorzy Blogów, szanowani dziennikarze, nie widzą tego problemu. Nie wyjcie o Katyniu i Smoleńsku, piszcie o zagładzie własnych chorych, przez własne nieróbstwo!

Równie kompetentne dywagacje idą o „podłych Ruskich”, co nie chcą dać kartotek swoich oficerów strzelających w Katyniu. Odnosi się wrażenie, że do polskiego wywiadu, czy służb specjalnych idą teraz gnioty przyzagrodowe, bez wyobraźni. Jak świat światem, najlepsze służby specjalne są w Israel, w Anglii i w Rosji. Dlatego, że te kraje nigdy nie otwierają, i nie otworzą, swoich kartotek. To jest żelbeton. Znany i respektowany. Ani agent, ani jego potomki i pociotki, nie będą nigdy się tłumaczyć co i dlaczego robili. Dożywotnia gwarancja dyskrecji. Tego oczywiście polscy analfabeci polityczni i prasowi nie rozumieją. Dajcie! Żądamy! Zaskarżymy! – A całujcie nas w dupę! Odpowie milczenie Rosjan, Izraelitów i Anglików.

Kłaniam się, bo te wyświechtane „pozdrowienia” dają mi nerek bóle….

Saturday, May 14, 2016

Kult wodza


Komentarze z blogu En Passant

Przyleciałem do Leningradu, zawiedli do pięknej żyrandolowej sali i młody (po placówce w Japonii) wilk powiedział: no, to tu będziemy walczyć.  Natychmiast zwróciłem się do ich szefa resortu z obiekcjąże „ja z tym panem nie chcę rozmawiać. Ja przyjechałem do was pomóc (a nie mieli kopiejki), a ten mi tu zapowiada wojnę.” Zabrali go natychmiast. Z czasem przyuczyłem ich do otwartości, szczerości, współpracy. Wilcze obyczaje poszły „k chertovoi materi”. Wielokrotnie Rosjanie nastawieni podejrzliwie i agresywnie, przejmowali ton przyjaznej współpracy. Putin jeszcze się na ten kurs nie zabrał, ale Medvedev „rokuje”. Wyrobi się.

Mimo ogromnych pieniędzy z nafty i gazu Rosjanie nie panują nad sytuacją. Coraz lepiej widaćże „zamordyzm” w carskim stylu, bez powszechnej demokracji w systemie, prowadzi do upadku.  System jest budowany od góry, przez zarządzanie, a nie oddolnie, przez demokratyczne struktury władzy i produkcji. Jeszcze ciągną, dzięki złożom gazu i ropy. Putin rzuca forsą, gdzie nie pojedzie, a naród, po każdej takiej wycieczce go kocha. 

Sfera wytwarzania, przetwarzania, generowania produkcji i obrotu „leży martwym bykiem”. Handel ostry, aktywny, oparty na oszustwie.  Powszechna, niewyobrażalna korupcja i biurokracja. Chamstwo wrodzone, nieświadome. Gruboskórność i cynizm. Kłamstwo kwitnie. Honor, godność, poszanowanie własności są tylko na pokaz. Tamże – uprzejmość, współczucie, tolerancja.  Idzie powszechna „pokazucha”, jak „potiomkinskie derevni”. „Rewizor” w każdej gminie i powiecie. Skrajny nacjonalizm i bandytyzm narodowościowy.

Putin i Medvedev chodzą, spiesznym, rozkołysanym, marynarskim krokiem i wymachują rękami – po sołdacku.  Stawiają zbyt duże kroki. Nawyk z armii. Pod stołem dają koncert „wygibasow”!  Kontrola mięśni twarzy jest już wyuczona w dzieciństwie, perfekcyjna na Dalekim Wschodzie.  Tysiące razy negocjowałem, uważnie obserwując przeciwnika i zawsze miałem wskazówki za darmo. 

Samokontroli uczą od dziecka. Medvedev jest inny. Nie wychował się w KGB. Nie ma martwego spojrzenia węża i potrzebuje jeszcze trochę czasu, żeby się wypolerować. Różnica wzrostu. Chciał nie chciał – na każdego działa. 

Nasz prezydent siedzi, czy stoi jak odlew, kiedy interlokutor zdradza napięcie ruchami dłoni, galopem pod stołem, siedzi rozkraczony, lub przekłada noga na nogę.  Niekontrolowana mimika. Tak jest w każdej rozmowie z obcym prezydentem, czy premierem. Drastycznie to widać u Medvedeva i Putina. Brak przygotowania i ogłady.  McCain patrzył Putinowi głęboko w oczy i widział KGB. 

Prostactwo.  Putin zaproponował Obamie widok za oknem i pierwszy wstał. Burek. Obama, profesor prawa, trenuje do każdych rozmów, zwłaszcza za granicą. Ogląda siebie na video, ćwiczy dialog, uczy się idei i zdań na pamięć, a kosztuje go to wiele pracy.

Instytucja i kult wodza trwają w Rosji do tej pory z miłościwie panującym imperatorem Putinem, który nie jest głupi i wie, że jego słowiańskim narodem inaczej rządzić się nie da. To samo wiedział Tito o swoich południowych Słowianach i razem z Rankovicem trzymał ich „za twarz”. Kiedy odszedł, to w beznadziejnym słowiańskim samounicestwieniu do nie dawna nie mogli się pozbierać, a burdel mieli, jak rzadko.

Świat sie zmniejszył, Rosjanie wprowadzili niby swoją demokrację, ale wódz rządzi i, mimo takich czy innych opozycji, jest szanowany i popierany przez masy, które jak ulał pasują do znanego porzekadła. A kiedy protestują, to zawsze przeciwko sprawie, a nie wodzostwu. Ich „Bóg, car i Rossija” trwa. Ładnie o tym pisał Dostojewski. „Bóg trojcu liubit” mówią też i głosują na Putina jakby 80 lat temu głosowali na Stalina.

Ciekawe, że polska bezpieka tak się miała do „zdradzieckiej”, jak manna kaszka do spirytusu, ale tamci lustracji nie mają, bo po pierwsze – wódz by sam na siebie bicz ukręcił, a po drugie – „na kakoi dubowyi” im awantury, jak w Polsce. Polacy wrobili się w demokrację, do której nie dorośli i mają, co mają. Może by jakiegoś Wodza wybrali?

Tarcza to PR i dla US, i dla Rosji, i dla Polski. Putin pojechał, potem się poodgrażał – pod własną widownię. Zanim on te zardzewiałe trzy czołgi pod Krolewiec by przetaszczył, albo samoloty, do których i tak nie ma części zamiennych, albo dodał rakiet stawiając jedna na drugiej, bo już miejsca brak, 150 dni będzie trwało, nowe rzeczy się pojawią i rozmyje się wszystko, jak zwykle. I co te atrapy pomogą?  

Bush pojechał, wysypał helski piasek z butow i zapomniał o czym to z tymi Polakami było…W Waszyngtonie od wiz zaczął, bo to akurat mu przypomnieli na 5 minutowym briefing przed rozmową z Polakami. A Tarcza i Patrioty... Tak, tak, pomożemy…A Kongres pieniędzy jeszcze nie dał i chyba nie da.

Europa dalej się gmatwa w swojej marmoladzie, Rosja trwa i ma dla publiki papierowego tygrysa, Amerykanie, jaki prezydent nie nastanie, widząże są do przodu, a Polacy? Powoli dojrzewają do IV rozbioru. Dla dobra samej Polski i wszystkich, rozparceluja ich, żeby więcej nie rozrabiali. I znowu będą na trawniku siedzieć i czekaćżeby podpisać własny koniec. Od wieków byli na tarczy, dlaczego miałoby być inaczej?

Jedyne, co Polska mogła zaoferować Światu: Solidarność i Wałęsa, są deptane przez samych Polakow. Nie wolno pisać: Głupi naród, to jak o tym narodzie pisać? Nie wypada odnieść do wad genetycznych, to do czego odnieść, do śmietnika? Nie wypada tysięcy związkowców nazywać: kretyni, to jak nazwać? Trzeba Polskę szanować, za co?

Niestety nadzieja się nie sprawdzi. Cud się nie stanie. Pan Bóg zmieniał wodę w wino, uzdrawiał chorych, ale zawsze tylko indywidualnie. Naród polski stworzył głupim, by ten się żarł i zażarł do samounicestwienia. Zbiorowego uzdrawiania nie będzie. Charakter narodowy pozostanie na wieki wiekow. Amen.

Polakom putinowski zamordyzm by pomógł. Słowianin nie powinen mieć wyboru, bo się wścieka, że ma wybór i dostaje małpiego rozumu. Podświadomie woli, kiedy decydują inni. A jak decydują, popowstaje, powalczy, poprotestuje, ale potem dalej robi, co powinien. Wszystko ważne w polskiej historii było decydowane przez innych.

2007-2012