Mucha namieszala. Pierwsza w Sejmie i Rzadzie "podobna do ludzi" i powstal wrzask. Ze ladna. Ze zgrabna. Ze wyksztalcona. Ze nie ma sie do czego przyczepic.
"Zaszczanek", prowincja, polinteligenci maja o czym. Widac, z tym poziomem zycia nie jest tak zle, skoro maja czas i energie na bzdety. Wszystkiego juz probowali - nie wychodzi. Pani minister trzyma sie dzielnie i nie daje sie wrobic.
Teraz wzieli sie za tytul "Minister". Od kuchty do polityka, kazdy chcialby to zmienic. Kazdy ma lepszy pomysl. O jednym nie pamietaja. Ze byc w dobrym stylu, byc eleganckim, znaczy byc o krok ZA ostatnia moda. Za ostatnimi rewelacjami. Ta odrobina koserwatyzmu i tu by sie przydala.
Od niepamietnych czasow w Polsce mowilo sie: pani minister, pani prezydent, pani sekretarz, pani radca, pani technolog, pani menadzer. Nikomu to nie przeszkadzalo.
Posucha na prawdziwe klopoty, jak powodzie, epidemia, glod czy wojna, wyzwolila chec zrobienia czegos, chec poprawiania. Najpopularniejszy temat ? Najlatwiejszy ! Bo kazdy sie na tym zna. Kazdy ma zdanie. Od alfonsa na rogu do senatora. Dolaczyly "gesi" - feministki. Teraz one tu rzadza !
Najwrzaskliwsza "baba" w tym metliku okazuje sie byc patentowany "wynalazca" Janusz Palikot. Ze swego bezwartosciowego de facto wyksztalcenia - filozof - zrobil dynamit na skale Nobla.
Wyszczekany, zarzuca kraj i prase pomyslami. Wszystkie drastyczne, sprzeczne z ustalonym porzadkiem, ale przez to - przyciagajace uwage. Czego juz ten paleciarz z Bilgoraja nie probowal ! Od bimbrowni do tranwestytow i pedalstwa. Od zrywania krzyzy w Sejmie do narkotykow, sky is the limit. Wszystko po to, zeby zajsc wysoko w hierarchii Panstwa.
Doszlo do tego, ze sepleniacy cwok bilgorajski jest dzis pytany czy mysli o prezydenturze ! Ten przyglupek z glebokiej prowincji zdolal zalozyc wlasna partie, ta partia sie juz liczy w wyborach i sadazach, mowia o nim ludzie pokroju bylego prezydenta, profesorowie, premierzy. Uwielbiaja go paniusie, kurwy i zlodzieje - kazdy widzi w nim swoja szanse. On i pies soltysa - dwa najladniejsze chlopaki we wsi !
Populizm sie sprawdza. Tak zaczynal kiedys w Niemczech fuehrer. Hypnotyzowal masy wrzaskiem i tania ideologia. Na szczescie, polska kopia tego wariata nie zamierza sie na caly swiat. A w Polsce ? Albo bedzie prezydentem, albo ktos kiedys krzyknie: krol jest nagi ! To idiota ! Przyglup, beztalencie. I ludzie sie opamietaja. Niezbadane sa wyroki Opatrznosci i nie wiemy jak sie to skonczy.
Narazie, nasz sepleniacy fuehrerek wymyslil i zaczal uzywac tytulu "pani marszalkini" do Marszalek Sejmu. Jego partyjne gnioty - za nim, jak za pania matka. Na Minister Muche mowi "pani ministra". I tez, co bardziej postepowe paniusie zaczely mowic "pani ministra". Ale - podobno, sama Mucha lubi to "pani ministra". Jesli to prawda, zycze jej zakonczenia kariery gdzies w Lubelskiem, obok Palikota, jako pani fryzjerowa....
Wednesday, February 29, 2012
Monday, February 27, 2012
Tenis w porcie
Latwo sobie wyobrazic, jak ponizszy tekst zgorszyl pewnego redaktora, ktory usunal go z wlasnego blogu. Ow Blog szczyci sie dwoma, trzema (!!!) wpisami dziennie i po co mu takie swinstwa jak nizej.
"Brod, smrod i ubostwo" skontastowal przyjaciel po odwiedzeniu Warszawy. Chwala Axiom'owi, ze to wytyka na sasiednim blogu. Gdzieby oczy nie obrocic - "Pekin" sterczy. Za nim - RP, znaczy Ruski Penis. Symbol. Mozna stosowac zamiennie. Jakas MAG, czy inny kufelek, oponuje, ze wnusio jej mowi: ".....babciu, co tam Bruksela, Warszawa to dopiero wielkie miasto, takie z rozmachem !" Tak jest, wnusiu - Stalin "razmachnulsa" i walnal kupe w sercu Stolicy.
Tak i stoi. I smierdzi. W rzeczy samej - Penis w Torcie. Radwanska inwersja by to rozegrala. Czyli PKiN. Palac Kultury. Bo "tort" - z pomyslu pewnego redaktora, jest "ponad podzialami". Rzeklbym - ponad "zszywka". Stad, plaga pomyslow i inwektyw na muchy. Jeszcze zima - mucha na lodzie moze sie rozmnozyc niewiarygodnie (zwlaszcza - przy "Pekinie" i Torcie), jak glosi posel Tomaszewski. "Mucha mucha cokotucha, pozoloczennoe briucho" powiedzialby Kot Mordechaj, "...mucha po poliu poszla, mucha denezki naszla", Denezki ! Zeby wiecej takich fiutow postalinowskich budowac ?
Ale Kot cwaniak - woli piramidy. W rzeczy samej, piramide - pomnik Lessepsa, Araby rozebraly w drobny mak, natychmiast, jak im Francja przestala sie podobac. A ten stoi. Stoi, bo Polacy zyja w brudzie. Nie sprzataja. Z gowna wyszli, w gownie trwaja. Poeta pisal "I ty co mieszkasz dzis w palacu, a srac chodziles za chalupe...". Mieszkaja pieknie, a gowno za chalupa lezy. Palacow, cholery, se nabudowali, ale gowna z centrum Warszawy nie sprzatna. Jak u Chinczykow, ktorzv im jeszcze jeszcze jedno gowno podrzucili. Autostrade A-2. Z wypizdrzonym Czarusiem i Slawusiem dlugowlosym, na zmiane. Dwudziestu kilometrow drogi nie potrafia skonczyc ! Amerykanie odpieprzyli Alaskan Highway, 2300 kilometrow, w osiem miesiecy. W warunkach wojennych i przy arktycznej pogodzie ! A ci, juz drugi rok sie pierdziela z dwudziestoma kilometrami pod Lodzia.
Chinczyk mieszka czysto, "wysprzatane mieszkanie z balkonem", a sra po drugiej stronie sciany, za plotem. Taki model technologiczny sprzedali Polakom za ciezkie miliony. Walneli kupe i wyjechali. Teraz nikt nie potrafi tych pieniedzy odzyskac, a kupa lezy.
Bo Polacy z brudu wyszli i brud maja. Tego skurwysyna - "pekinczyka" w centrum Warszawy nie potrafia sprzatnac. Juz o innych pomnikach, kopcach, statuach mysla, swiebodzinska Figure chca pomnazac, a "Pekinu" w Warszawie nawet nie tkna. Wyglupiaja sie codziennie, manifestujac niepodleglosc i niezaleznosc od Moskwy. W "zabek czesany" Miedvedev malwersuje Smolensk, Putin wszystkie dziewice ma podobno zamiar skotlowac ("Ja dam tolko Putinu !!!"), Polske maja za "psie gowno", a polski rzad nie umie usunac sladow rusyfikacji. Albo nie chce. Jak mam zastrzezenia do Sikorskiego, tak tym razem zaintonuje : Marsz, marsz Sikorski, zabierz "Pekin" nam z Polski !
"Brod, smrod i ubostwo" skontastowal przyjaciel po odwiedzeniu Warszawy. Chwala Axiom'owi, ze to wytyka na sasiednim blogu. Gdzieby oczy nie obrocic - "Pekin" sterczy. Za nim - RP, znaczy Ruski Penis. Symbol. Mozna stosowac zamiennie. Jakas MAG, czy inny kufelek, oponuje, ze wnusio jej mowi: ".....babciu, co tam Bruksela, Warszawa to dopiero wielkie miasto, takie z rozmachem !" Tak jest, wnusiu - Stalin "razmachnulsa" i walnal kupe w sercu Stolicy.
Tak i stoi. I smierdzi. W rzeczy samej - Penis w Torcie. Radwanska inwersja by to rozegrala. Czyli PKiN. Palac Kultury. Bo "tort" - z pomyslu pewnego redaktora, jest "ponad podzialami". Rzeklbym - ponad "zszywka". Stad, plaga pomyslow i inwektyw na muchy. Jeszcze zima - mucha na lodzie moze sie rozmnozyc niewiarygodnie (zwlaszcza - przy "Pekinie" i Torcie), jak glosi posel Tomaszewski. "Mucha mucha cokotucha, pozoloczennoe briucho" powiedzialby Kot Mordechaj, "...mucha po poliu poszla, mucha denezki naszla", Denezki ! Zeby wiecej takich fiutow postalinowskich budowac ?
Ale Kot cwaniak - woli piramidy. W rzeczy samej, piramide - pomnik Lessepsa, Araby rozebraly w drobny mak, natychmiast, jak im Francja przestala sie podobac. A ten stoi. Stoi, bo Polacy zyja w brudzie. Nie sprzataja. Z gowna wyszli, w gownie trwaja. Poeta pisal "I ty co mieszkasz dzis w palacu, a srac chodziles za chalupe...". Mieszkaja pieknie, a gowno za chalupa lezy. Palacow, cholery, se nabudowali, ale gowna z centrum Warszawy nie sprzatna. Jak u Chinczykow, ktorzv im jeszcze jeszcze jedno gowno podrzucili. Autostrade A-2. Z wypizdrzonym Czarusiem i Slawusiem dlugowlosym, na zmiane. Dwudziestu kilometrow drogi nie potrafia skonczyc ! Amerykanie odpieprzyli Alaskan Highway, 2300 kilometrow, w osiem miesiecy. W warunkach wojennych i przy arktycznej pogodzie ! A ci, juz drugi rok sie pierdziela z dwudziestoma kilometrami pod Lodzia.
Chinczyk mieszka czysto, "wysprzatane mieszkanie z balkonem", a sra po drugiej stronie sciany, za plotem. Taki model technologiczny sprzedali Polakom za ciezkie miliony. Walneli kupe i wyjechali. Teraz nikt nie potrafi tych pieniedzy odzyskac, a kupa lezy.
Bo Polacy z brudu wyszli i brud maja. Tego skurwysyna - "pekinczyka" w centrum Warszawy nie potrafia sprzatnac. Juz o innych pomnikach, kopcach, statuach mysla, swiebodzinska Figure chca pomnazac, a "Pekinu" w Warszawie nawet nie tkna. Wyglupiaja sie codziennie, manifestujac niepodleglosc i niezaleznosc od Moskwy. W "zabek czesany" Miedvedev malwersuje Smolensk, Putin wszystkie dziewice ma podobno zamiar skotlowac ("Ja dam tolko Putinu !!!"), Polske maja za "psie gowno", a polski rzad nie umie usunac sladow rusyfikacji. Albo nie chce. Jak mam zastrzezenia do Sikorskiego, tak tym razem zaintonuje : Marsz, marsz Sikorski, zabierz "Pekin" nam z Polski !
Friday, February 17, 2012
Big Mama
Wiesiek podrzucil profesorka na
Pragie i zamyslil sie ktoredy wracac. Przez Poniatoszczaka czy przez
Slasko-Dabrowski ? Dzien byl dobry, szmalu wlecialo a do wieczora
daleko. Wyciagnal Sporciaka, wjechal na chodnik, otworzyl okno i gapil
sie na ruch przy Jagiellonskiej. Ktos mu otworzyl tylne drzwi i zobaczyl
profesorka jak mu sie gramoli spowrotem do taryfy.
-Nie bede chyba przeszkadzal jesli poprosze kawaleczek dalej, na Wybrzeze...
-W ktore miejsce ?
-Tak, zeby widok na Wisle byl. Lubie sobie popatrzec.
-Chcesz Pan blizej wody ?
Pomogl chudzinie zlezc po kamieniach i sam przysiadl obok. Profesorek okularki przetarl, pigulkie jakies zezarl, szapoklak sciagnal i gapil sie na lewy brzeg, na wode, na obloczki i prostowal nozyny co mu trzeszczaly w stawach jak nie przymierzajac baba w kuchni. Siedzieli w ciszy i sluchali jak Wisla plynie.
-Jak Maya
naga u Goya, na szezlongu....Wylozyla sie, rozpostarla swoje wdzieki i
patrzcie ! I jeszcze sie usmiecha. A ile w niej zycia ! W sloneczny
dzien to sie usmiecha !
Rozejrzal sie Wiesio i zadny baby nie widzial. O czym ten piernik mie nawija ? A ten mruzyl oczy i usmiechal sie sam do siebie.
-Glowke
ma na wiadukcie mostu Poniatowskiego, potem Skarpa, Dynasy i splywa
lagodnie Mariensztatem do drugiego mostu, potem swieci ostro Starowka i
rozplywa sie za Cytadela... Reke podlozyla pod glowke i lezy na prawym
boku...Wstal Wiesiu, przeszedl sie po krzakach, zadnej baby nie bylo.
-Cholera mie nadala tego tetryka. Do Przemienienia musze go odstawic bo fate morgane posiada....- kompinowal.
-Dobrze sie Pan czujesz ? - zagail. Wody z taryfy nie przyniesc ?
-A swietnie, swietnie, znakomicie w rzeczy samej ! Prosze sie nie przejmowac tym co ja bredze. Ja tak zawsze Warszawe widze ! A Pana z taksowki pamietam, jak mnie z kolega odwiezliscie po tym weselu w Akademii ! Mnie trudno zapamietac, taki maly poskrecany belfer ale wy z kolega jak kolumny swiatyni Ateny staliscie na tym naszym balu ! I dzisiaj od razu Pana poznalem !
-Faktycznie ! Pan Profesor ! O tech obrazach olejnech nam Pan tlumaczyl ! Bardzo mi milo ! Bardzo przepraszam, ze od razu nie poznalem !
-Nie ma co sie sumintowac Kolego ! I mnie jest milo, ze starego znajomego spotkalem !
-To jesli Pan Profesor pozwoli, to gdzie jest ta baba co Szanowny przed chwila zawzmiankowal ?
-Przed nosem ja masz, gapiszonie - Warszawa !
Oparli sie obydwa na lokciu, oczy przymruzyli i patrzyli.
-Jak tak tera patrze to - faktycznie. Piekna baba ! I zycia pelna ! Te gabloty, dzyndzle, trolejbusy czerwone krwi jej dodaja ! A te parki na skarpie - jak by w ogrodzie lezala ! I w kwiatach ! Nie podobuje mie sie tylko, ze jej z dupy sie dymi - przyuwazyl Wiesiek. Huta Warszawa, szlag by ja trafil....Cale Bielany zasmrodzi !
-Bo zywa jest ! A co Ona przeszla ? Niemcow, okupacje, Powstanie, teraz komunisci... A ja na to sram ! Niech mnie zamkna ! - ciagnal Profesor.
Przebarlozyli na opowiesciach o Warszawie do poznego wieczora. W uczuciach do Miasta byli zgodni. Tylko jak poszli przekasic - Wiesiu sete sobie zamowil a Profesor - kompocik
Subscribe to:
Posts (Atom)